Stanisław Leszczyński, z-ca komendanta powiatowego policji w Wysokiem Mazowieckiem:

mk
Już ponad 30 osób jest zamieszanych w sprawę wprowadzania do obrotu, sprzedaży i posiadania narkotyków na terenie powiatu wysokomazowieckiego. Prowadzący pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łomży śledztwo policjanci z Wysokiego Mazowieckiego oraz z białostockiego oddziału Centralnego Biura Śledczego są zaskoczeni rozmiarami procederu.

Stanisław Leszczyński, z-ca komendanta powiatowego policji w Wysokiem Mazowieckiem:

Stanisław Leszczyński, z-ca komendanta powiatowego policji w Wysokiem Mazowieckiem:

- Zatarł się w naszym mieście podział na tzw. środowiska kryminogenne i "porządne". Po narkotyki sięga młodzież z "dobrych" rodzin. Do ubiegłego roku nie zdawaliśmy sobie sprawy, że skala handlu środkami odurzającymi jest tak duża. Jeśli ktoś mówi, że w innych miastach tej wielkości problemu nie ma, to mija się z prawdą. On jest wszędzie, tylko nam wcześniej od innych udało się go rozpoznać i ujawnić.

W 10-tysięcznym mieście, ośrodku rolniczego powiatu, o narkotykach tylko się słyszało. Policja zatrzymywała od czasu do czasu pojedyncze osoby, przy których znajdowano niewielkie ilości środków odurzających. Sytuacja pogorszyła się w ostatnich dwóch latach. Prowadzone pojedyncze dochodzenia zamieniły się w śledztwo-gigant. Stwierdzono, że na teren powiatu narkotyki trafiają kilogramami. Zarzuty handlu postawiono 22 osobom, a 12 dalszych podejrzanych jest o posiadanie narkotyków.
- To postępowanie chcemy już kończyć, taka jest intencja prokuratury. W przeciwnym razie trudno będzie ogarnąć całość. Pojawiają się nowe grupy handlarzy, ostatnio zatrzymano dwie osoby z takiej grupy, z których jedna została tymczasowo aresztowana. Prawdopodobnie będzie otwarte nowe śledztwo - mówi policjant z wysokomazowieckiej komendy.
Łatwy zarobek
Z 22 podejrzanych połowie prokurator postawił zarzuty działania w grupie przestępczej, wprowadzającej narkotyki na lokalny rynek. Szefem jest 32-letni mężczyzna, bezrobotny, uzależniony od narkotyków. Wysokie miejsce w grupie, według prowadzących śledztwo, zajmowała młoda kobieta, matka dwojga dzieci. Podejrzani są również jej mąż i szwagier. Prawie wszyscy podejrzani to bezrobotni.
- Handel narkotykami to dochodowy interes - mówi specjalista od narkotyków w wysokomazowieckiej komendzie policji. - Na przykład przy amfetaminie, branej przez dealerów w komis po 15 zł za gram, rynkowa cena 1 grama wynosiła 40-50 zł. Na marihuanie zarabia się 10 zł na działce.
Moda z wielkich miast
Biznes kwitł, bo byli klienci. Byli i są. Wśród 12 osób, przeciwko którym skierowano już akty oskarżenia do sądu w Wysokiem za posiadanie narkotyków, są uczniowie szkół średnich, studenci i osoby dorosłe. Ujawniono też przypadki kupowania narkotyków przez gimnazjalistów. W każdym praktycznie środowisku "towar" znajdował nabywców. Zdaniem policjantów główną rolę odgrywa tu moda na odurzanie się, która z wielkich miasta przeniosła się "w teren". W Wysokiem i okolicznych miejscowościach na prywatkach i dyskotekach panuje taki sam szpan na "narkotykowego kopa", jak w metropoliach.
Policjanci nie stwierdzili raczej narkotyzowania się młodzieży na terenie szkół. Jak podkreślają, dzięki współpracy z nauczycielami, docierają do nich informacje o każdym podejrzanym osobniku, kręcącym się wokół szkoły. "Klenci" z dealerami kontaktują się przede wszystkim przez telefon, z publicznych aparatów. Rozmowa jest krótka: podawane jest miejsce i godzina spotkania. Do transakcji dochodzi w różnych punktach miasta, bez świadków.

Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje za wprowadzanie do obrotu środków odurzających w dużych ilościach od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności. Podobną karą jest zagrożone udzielanie narkotyków innym osobom. Za posiadanie narkotyków grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.

Kara nie odstrasza
Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje surowe kary zarówno dla handlarzy, jak i "klientów". Jednak - jak pokazuje rozwój wydarzeń w Wysokiem - nie odstrasza to amatorów łatwego zarobku. Pojawiły się już zdarzenia, świadczące o walce dealerów o rynek. Np. miało miejsce użyci broni palnej, ranny został mężczyzna. Z ustaleń operacyjnych policji wynika, że zdarzenie mogło wiązać się z handlem narkotykami, ale nie przełożyły się one na pewne dowody procesowe.
Narkotykowy biznes to ogromne zagrożenie dla młodzieży. Choć większość młodych ludzi wyrasta z potrzeby "szpanowania" w ten sposób, to jednak część popada w uzależnienie, tragiczne w skutkach dla samych tych osób, jaki i dla ich rodzin.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie