Białoruś: Gaz, pałowanie, wyciąganie ludzi ze sklepów. Milicja zatrzymała ponad 1100 osób (VIDEO)

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
STRINGER/AFP/East News
Wyjątkowo dramatyczny przebieg miały demonstracje w Mińsku i innych miastach Białorusi. Wyjątkowo brutalni byli też milicjanci, którzy bili i kopali ludzi, potem wrzucali ich do policyjnych bud.

Ponad 1100 osób aresztowano po niezielnych protestach w Mińsku i innych miastach Białorusi.

Ludzi siłą zaganiano do policyjnych pojazdów, wielu było pałowanych, kopanych i bitych. Ludzi wyciągano nawet ze sklepów.

Były to jedne z największych i najbardziej dramatycznych starć demonstrantów z siłami reżimowymi. Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, od wyborów prezydenckich, które zdaniem nie tylko większości Białorusinów zostały sfałszowane.

Aleksander Łukaszenko nie poddaje się, nie chce ustąpić, jak domaga się opozycja. Siły bezpieczeństwa są coraz bardziej brutalne wobec protestujących.

Ci ostatni wyszli w niedzielę na ulice miast pod hasłem: "Wychodzę". To ostatnie słowa napisane na czacie przez Ramana Bandarenka, który został pobity przez milicjantów, a kiedy odwieziono go do szpitala, jego stan był tak ciężki, że mężczyzna zmarł w miniony czwartek.

Władze zaprzeczają, by padł on ofiarą brutalności milicji.

Świadkowie jednak twierdzą, że bił się on z funkcjonariuszami milicji, którzy byli po cywilnemu. Unia Europejska określiła jego śmierć jako „skandaliczną i haniebną”.

Milicjanci zatrzymali podczas niedzielnych demonstracji w Mińsku ponad 20 dziennikarzy, funkcjonariusze zabierali nawet znicze i świeczki palone ku czci zabitego Bandarenki. Zatrzymania miały też miejsce przeprowadzono też w Bobrujsku, Nowogródku, Witebsku, Homlu i Grodnie.

Jeden ze świadków mówił agencji prasowej Reuters, że milicja w niedzielę strzelała gumowymi kulami w protestujących i użyła gazu łzawiącego do rozproszenia tłumu.

Konflikt na Białorusi trwa już kilka miesięcy. Główna liderka opozycji, Swietłana Cichanouska twierdzi, że ​zdobyła od 60 do 70% głosów i została zmuszona do wyjazdu z kraju na sąsiednią Litwę natychmiast po wyborach.

Łukaszenko, który rządzi krajem od 26 lat i jest wspierany przez prezydenta Rosji Władimira Putina, ogłosił, że wygrał wybory i odmówił rezygnacji.

Białoruska opozycja organizuje w każdą niedzielę od wyborów prezydenckich demonstracje, na których ulice Mińska tłoczą się zwykle ponad sto tysięcy ludzi.

Rządy krajów Unii Europejskiej oraz Stany Zjednoczone zgadzają się z opozycją, że sierpniowe wybory zostały sfałszowane, a przeciwnicy Łukaszenki zostali brutalnie spacyfikowani.

Łukaszenka ignoruje powtarzające się wezwania opozycji do negocjacji w celu ponownego przeprowadzenia nowych wyborów, zakończenia brutalności milicji oraz uwolnienia więźniów politycznych.

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, która monitorowała białoruskie wybory, stwierdziła na początku miesiąca, że ​​naruszenia praw człowieka od czasu głosowania zostały uznane za masowe, systematyczne i udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Wezwała do uznania wyborów za nieważne z powodu nieprawidłowości na wszystkich etapach głosowania.

Bruksela dodała do listy unijnych sankcji prezydenta Łukaszenkę i jego syna Wiktora.

Wideo

Materiał oryginalny: Białoruś: Gaz, pałowanie, wyciąganie ludzi ze sklepów. Milicja zatrzymała ponad 1100 osób (VIDEO) - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czyli jak na marszach wk..rwionnych kobiet w Polszy

Dodaj ogłoszenie