Ćwierć wieku na korytarzu

Ewa Sznejder
Na Katarzynę Dudę, która miesiąc wcześniej występowała w nowojorskiej Carnegie Hall, w Łomży czekała garderoba, jaką zobaczył Jan Miłosz Zarzycki, zwycięzca konkursu dyrygenckiego: z metalowym wieszakiem, olejną lamperią i tandetnymi meblami. Nie ma tam toaletki, czajnika, nawet szklanek.
Na Katarzynę Dudę, która miesiąc wcześniej występowała w nowojorskiej Carnegie Hall, w Łomży czekała garderoba, jaką zobaczył Jan Miłosz Zarzycki, zwycięzca konkursu dyrygenckiego: z metalowym wieszakiem, olejną lamperią i tandetnymi meblami. Nie ma tam toaletki, czajnika, nawet szklanek. E. Sznejder
Łomża. Prezydent Jerzy Brzeziński nie odpowiedział przez ponad rok na pismo dyrektora Łomżyńskiej Orkiestry Kameralnej z prośbą o stałą siedzibę dla zespołu. Była okazja, aby przejąć część budynku starostwa i otrzymać z Ministerstwa Kultury pieniądze na jego adaptację. Szansa ta nie została wykorzystana. Dziś zapraszane na koncerty ŁOK światowej sławy wirtuozi są przerażeni warunkami, w jakich przychodzi im występować.

Muzycy Łomżyńskiej Orkiestry Kameralnej od wielu lat koncertują w holu lub sali widowiskowej Urzędu Wojewódzkiego. Oba pomieszczenia są niedogrzane, panują w nich przeciągi. Nie ma tu garderoby z prawdziwego zdarzenia - w pokoju odmalowanym farbą olejną panuje ziąb, a jego wyposażenie to "szkolny" wieszak i dwa fotele. Muzykom podczas koncertów grabieją ręce, instrumenty nie stroją, zaś zaskoczone gwiazdy uprzedzają, że jeśli temperatura podczas wieczornego koncertu nie wzrośnie, odwołają występ.
Rok temu ówczesny dyrektor ŁOK Tadeusz Chachaj wystosował do prezydenta Łomży pismo. Prosił w nim przejęcie od starostwa budynku przy Szosie Zambrowskiej, w którym - od początków byłego województwa łomżyńskiego - zaprojektowano salę (350 miejsc) z zapleczem.
- Byłem z delegacją ŁOK w Ministerstwie Kultury - mówi Tadeusz Chachaj. - Dyrektor Departamentu Twórczości Artystycznej, Adrianna Poniecka-Piekutowska, obiecała orkiestrze 600 tys. zł na adaptację, jeśli tylko miasto złoży wniosek.
Miasto nie złożyło nawet zwykłego zapytania w starostwie.
- Oficjalnie nikt się do mnie nie zwrócił - potwierdza Wojciech Kubrak, starosta łomżyński. - A rozważaliśmy różne warianty, w tym przekazanie nieodpłatne. Sądzę, że radni sejmiku wojewódzkiego nie byliby przeciwni, bo przecież cel jest szczytny. Orkiestra podnosi prestiż miasta i powiatu.
Jan Miłosz Zarzycki, który "przejął pałeczkę" po Tadeuszu Chachaju, również nie doczekał się odpowiedzi z ratusza. Mało tego - przez niedopatrzenie urzędników, nie doczekał nawet etatu, mimo wygranego przed miesiącem konkursu na dyrektora artystycznego i dyrygenta ŁOK. Formalnie pracuje na umowę o dzieło.
Władze Łomży przyznały na działalność ŁOK w przyszłym roku 410 tys. zł. Z tej kwoty na inwestycje przeznaczono 10 tys. zł. Krzysztof Choiński, wiceprezydent Łomży odpowiedzialny za kulturę, nie znalazł czasu, aby z nami porozmawiać. W wydziale kultury nie ma pomysłów na nową siedzibę dla orkiestry, która nagrała dwie płyty oraz koncertowała m.in. w Niemczech i Szwajcarii. I z którą wciąż chcą grać najlepsi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie