Czy kornik wyżre nam całą puszczę?

Urszula Ludwiczak [email protected]
sxc.hu
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Kornik drukarz, bo o nim mowa, był w lasach od zawsze. Od zawsze też próbowano z nim walczyć różnymi metodami. Najskuteczniejsza to wycinka zaatakowanych drzew i wywóz ich z lasu. I przeciwko takiej działalności leśników w lasach gospodarczych ekolodzy i eksperci od spraw przyrody nic nie mają.

- Ale czym innym jest wycinka w lesie gospodarczym, a czym innym w rezerwacie! - mówi prof. Wiesław Walankiewicz z Akademii Podlaskiej w Siedlcach, wieloletni badacz Puszczy Białowieskiej.
Szkodzi czy nie szkodzi?

Tymczasem leśnicy chcą wycinać zaatakowane przez tego szkodnika drzewa m.in. na terenie Rezerwatu Krajobrazowego im. Szafera w Puszczy Białowieskiej. Rezerwat ten jest objęty ochroną czynną, czyli dopuszczona jest w nim ingerencja człowieka, ale w uzasadnionych przypadkach. Zdaniem leśników, właśnie takim uzasadnionym przypadkiem jest wycinka zaatakowanych przez kornika drzew. I podają liczby: w 2008 roku, kiedy nie wydano żadnej decyzji o wycince, w Puszczy Białowieskiej stwierdzono ponad 3 tys. martwych świerków, tzw. posuszu (z których kornik już wyleciał). W 2009 r. takich drzew jest już 1900. Około 500-600 świerków w puszczy jest obecnie zakwalifikowanych jako tzw. posusz czynny, czyli z żerującymi kornikami.

- Gdybyśmy usunęli ten posusz czynny do końca zimy, w przyszłym roku kornik drukarz z niego by nie wyleciał i nie zasiedlił kolejnych drzew - mówi Wojciech Niedzielski z Nadleśnictwa Białowieża. - Bo inaczej za kilkadziesiąt lat doprowadzimy do takiej sytuacji, że nie będzie w ogóle świerka.
Takie stanowisko nie przekonuje jednak ekologów i ekspertów: - Najpiękniejsze świerki są w rezerwatach ścisłych, gdzie z kornikiem się nie walczy i nie usuwa drzew - tłumaczy prof. Walenkiewicz. - Tam można znaleźć świerki o półtorametrowej średnicy i ponad 40-metrowej wysokości. W lasach gospodarczych i rezerwatach pod ochroną czynną takich świerków nie ma.

Zmieniły się przepisy

Ekolodzy i badacze puszczy o zakaz wycinki zaatakowanych przez kornika drzew walczyli przez lata. Rokrocznie w puszczy wycinano bowiem tysiące świerków pod pretekstem walki z kornikiem. Na początku 2008 roku ekolodzy z podlaskiej Pracowni na rzecz Wszystkich Istot zaskarżyli pozwolenia na wycinki (wydane przez ówczesnego podlaskiego konserwatora przyrody) do ministra środowiska. Ten poparł ich wiosek i wstrzymał zaplanowaną już wycinkę ok. 1000 drzew.
Od tamtej pory żadne zaatakowane przez kornika drzewo w puszczy nie zostało wycięte. W listopadzie 2008 zmieniło się jednak prawo.

- Teraz jedyną możliwością usunięcia drzew z rezerwatu jest umieszczenie takiego zapisu w zadaniach ochronnych lub planie dla danego rezerwatu przyrody - mówi Adam Bohdan z pracowni.
W zadaniach dla rezerwatu im. Szafera pojawił się właśnie zapis o walce z kornikiem. Wniosek taki wystosowali leśnicy.

Ekolodzy i eksperci zaprotestowali natychmiast. Są gotowi walczyć o świerki w puszczy. Swoje argumenty przedstawiali na środowym spotkaniu rady i wizji terenowej w rezerwacie. Głosy w radzie są teraz podzielone. Jednak podlaski konserwator przyrody już teraz uspokaja, że niezależnie od wydanej opinii, zgody na wycinkę zaatakowanych przez kornika drzew raczej nie będzie.

- To rezerwat przyrody, gdzie tak naprawdę nie powinno być ingerencji człowieka - mówi Beata Bezubik, zastępca dyrektora RDOŚ i podlaski konserwator przyrody. - Taka ingerencja może być tylko w przypadku zagrożenia życia. A to, co się tu dzieje, to naturalny czynnik, występujący we wszystkich lasach.

Eksperci dodają też, że tylko od ilości świerku w puszczy zależeć będzie to, czy będzie ona ostoją dzięcioła.
- W naszych badaniach wykazaliśmy, że po wstrzymaniu wyrębu świerków na terenie rezerwatu, pojawił się tu dzięcioł trójpalczasty, którego we wcześniejszych naszych badaniach, w latach 1999-2001 nie było - mówi prof. Walankiewicz. - Czyli wstrzymanie usuwania świerka natychmiast spowodowało wzrost populacji dzięcioła. W przyszłości puszcza może stać się ostoją tego ptaka, a także dzięcioła białogrzbietego.

- Nie chcemy usuwać wszystkich zaatakowanych świerków z rezerwatu - zapewnia Wojciech Niedzielski. - Chcemy tylko rozrzedzać populację kornika, aby straty, które powoduje, były znośne.

- Nie ma takiej opcji, że kornik "wyżre" nam puszczę - mówi Andrzej Bobiec z Uniwersytetu Rzeszowskiego i Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. - Inaczej dawno by jej już nie było, bo kornik to gatunek, który występuje tu od wieków. Jest nieodłącznym elementem przyrody. s

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie