Kobieta chciała oddać fałszywemu synowi ponad 70 tys. zł. Oszustwo udaremniła białostocka taksówkarka

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Kobieta chciała oddać fałszywemu synowi ponad 70 tys. zł. Oszustwo udaremniła białostocka taksówkarka
Kobieta chciała oddać fałszywemu synowi ponad 70 tys. zł. Oszustwo udaremniła białostocka taksówkarka Anatol Chomicz / archiwum
Taksówka wiozła pakunek z pieniędzmi do innego województwa. Pilna przesyłka miała trafić do rzekomego syna mieszkanki gminy Juchnowiec. Rozmowa z monitorującym telefonicznie kurs odbiorcą wydała się kierującej podejrzana. Zawróciła. - To była intuicja - mówi taksówkarka. I nie myliła się.

Oszuści działają zrywami. Pod koniec lipca telefony od osób podających się za krewnych w tarapatach odebrali mieszkańcy Białegostoku, Bielska Podlaskiego, Kolna i Suwałk. Zadzwonił też telefon 64-letniej mieszkanki gminy Juchnowiec Kościelny.

"Mamo, zabiłem człowieka". Tak mogła się zacząć ta rozmowa. Rzekomy syn kobiety twierdził, że spowodował śmiertelny wypadek. Potrzebował pieniędzy, żeby uniknąć odpowiedzialności. Wolność, jak się potem okazało, miała kosztować 150 tysięcy złotych. Żeby nie być gołosłownym, "syn" po chwili przekazał telefon innemu mężczyźnie. Ten podał się za policjanta, który potwierdził wersję rzekomego krewnego. Obaj byli przekonywujący.

Czytaj też: Oszustwo "na policjanta". Białostoczanka wyrzuciła z balkonu 150 tys. złotych. Podejrzani są już w rękach policji (zdjęcia, wideo)

- W trakcie rozmowy oszust wypytywał kobietę o oszczędności, po czym kazał jej zebrać wszystkie pieniądze, jakie posiada w domu. Następnie, zgodnie z instrukcjami, 64-latka przekazała 70 tysięcy złotych mężczyźnie w centrum Białegostoku - relacjonuje aspirant Katarzyna Molska-Zarzecka z Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Ale ta kwota okazała się za mała. Odbiorca poinformował kobietę, że aby pomóc synowi musi zorganizować więcej pieniędzy. Polecił 64-latce, aby udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności.

Seniorka wykonała polecenie fałszywego policjanta. Wypłaciła z banku pieniądze. Przekazała wezwanej przez siebie taksówkarce ponad 70 tysięcy złotych. Podała też oszustowi numer telefonu korporacji, aby ten kontaktował się już bezpośrednio z przewoźnikiem.

Ale to nie był koniec intrygi. Jak wynika z ustaleń białostockich śledczych, przestępca telefonicznie podawał kolejne instrukcje seniorce. Polecił, aby udała się do kolejnego banku i za wypłacone pieniądze kupiła doładowania do telefonu komórkowego, a następnie przesłała je na wskazany adres e-mail. W ten sposób kobieta straciła kolejne 10 tysięcy złotych.

Oszust cały czas był też w kontakcie z korporacją taksówkarską i jej kierowcą. Kobieta miała dowieźć przesyłkę do innego województwa.

- Na początku nie wiedziałam, że są to pieniądze. Myśleliśmy, że to dokumenty dla notariusza - opowiada nam woląca zachować anonimowość taksówkarka. - Zleceniodawca dzwonił z zastrzeżonego zagranicznego numeru. Było dużo niedomówień, zlecenie było wciąż modyfikowane. Nie miałam pewności, że mężczyzna faktycznie jest synem tej kobiety. Wszystko wydawało się podejrzane. Razem z przełożonym zdecydowaliśmy, że nie będziemy realizować tego kursu i powiadamiamy policję.

Zobacz także: Podlaskie. Oszustwa metodą "na wnuczka". Kolejny członek gangu oskarżony przez białostocką prokuraturę

Kobieta zawróciła w stronę Białegostoku. Wkrótce wyszło na jaw, że podejrzenia taksówkarzy okazały się słuszne, a w paczce była duża suma pieniędzy.

- Tylko dzięki czujności taksówkarki i jej pracodawcy 64-latka nie straciła kolejnych 70 tysięcy złotych oszczędności - zaznacza aspirant Katarzyna Molska-Zarzecka.

Pracownica białostockiej korporacji skromnie stwierdza:

- Nie czuję się bohaterką. Ale cieszę się, że mogliśmy w ten sposób komuś pomóc i chociaż część pieniędzy tej pani nie trafiła do przestępców. Gdybym miała cofnąć czas, postąpiłabym tak samo - zaznacza.

Ma nadzieje, że ten przypadek uczuli też innych przewoźników. Tym bardziej, że osoby, które wyłudziły gotówkę od 64-latki wciąż są na wolności. Sprawców oszustwa szuka policja.

Materiał oryginalny: Kobieta chciała oddać fałszywemu synowi ponad 70 tys. zł. Oszustwo udaremniła białostocka taksówkarka - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie