Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Proces apelacyjny byłych policjantów z Hajnówki skazanych nieprawomocnie za przekroczenie uprawnień. W sprawę zamieszany jest żołnierz

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Spośród czterech oskarżonych na rozprawie odwoławczej stawił się oskarżony żołnierz oraz były zastępca dyżurnego hajnowskiej policji
Spośród czterech oskarżonych na rozprawie odwoławczej stawił się oskarżony żołnierz oraz były zastępca dyżurnego hajnowskiej policji Izabela Krzewska/ Polska Press
Jeden z oskarżonych, zawodowy żołnierz, miał grozić bronią dwójce mieszkańców Hajnówki. Trzech lokalnych policjantów miało tuszować sprawę, by uniknął odpowiedzialności karnej. Tak stwierdził sąd I instancji skazując wszystkich na więzienie w zawieszeniu i grzywny. Wyrok zaskarżyły wszystkie strony. Prawomocny wyrok ma zapaść pod koniec czerwca.

Proces policjantów i żołnierza. Nikt z nich nie pracuje już w zawodzie

W piątek (16.06) przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy.

- Jedynym moim błędem - nie winą - było to, że nie zadzwoniłem na numer 112 tylko do znajomego policjanta, który wiedziałam, że w tym dniu jest na służbie - przekonywał na rozprawie mężczyzna skazany nieprawomocnie za groźby karalne i podżeganie policjantów do złamania prawa.

Czytaj też:

Oskarżony do zarzutów się nie przyznaje. Jego obrońca podkreśla, że "żeby popełnić czyn zabroniony, musi istnieć choćby quasi-zamiar". W opinii mec. Katarzyny Okła-Dzienis takiego zamiaru nie było.

- W jakim celu człowiek miałby w ciągu jednego wieczora rujnować sobie przyszłą karierę zawodową? Absurd - mówiła adwokat.

Sam oskarżony dodał, że już ponosi karę, bo został zawieszony. Chce uniewinnienia.

Obrońca: pomoc osobie niewinnej nie jest karalne

Podobnie jak zwolniony już ze służby zastępca dyżurnego z Komendy Powiatowej Policji w Hajnówce. Ten po telefonie od żołnierza miał (według prokuratury i sądu I instancji) instruować dwóch policjantów z patrolu wysłanego na miejsce zdarzenia, jak postępować, by znajomy uniknął kary.

Zobacz także:

Były funkcjonariusz odpowiada za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, a także poplecznictwo (utrudniania postępowania karnego). Jego obrońca przekonywała na rozprawie odwoławczej, że poplecznictwa nie ma, bez przestępstwa głównego, czyli gróźb karalnych. Chodzi o to, że osoby, do których miał niby celować żołnierz, przez kilka miesięcy nie składały wniosków o ściganie i nie uważały się za osoby pokrzywdzone. Potem z niewiadomych względów zmienili swoje zeznania.

- W mojej ocenie przestępstwa głównego nie było, a pomoc osobie niewinnej nie jest karalne - mówiła adw. Ewelina Strzyżewska-Racewicz.

Dodała też, że telefon od oskarżonego do policjantów z patrolu nie stanowił polecenia służbowego, bowiem był prywatny, a poza tym oskarżony był na służbie, ale w dniu zdarzenia nie pełnił obowiązków zastępcy dyżurnego tylko PDOZ-u (Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych).

Oskarżonym policjantom groziło 10 lat więzienia

Pierwszy wyrok w tej sprawie wydał blisko rok temu sąd w Hajnówce. Wszyscy oskarżeni zostali skazani na grzywny od 2,5 tys. zł do 10 tys. zł oraz kary roku więzienia w zawieszeniu na okres dwóch lub trzech lat. Żołnierz otrzymał dodatkowo 3-letni zakaz wykonywania zawodu i 4-letni zajmowania stanowisk związanych z wykorzystywaniem broni palnej. Były zastępca dyżurnego hajnowskiej policji 3-letni zakaz wykonywania zawodu.

Warto przeczytać:

Apelacja prokuratora dotyczyła pozostałych dwóch mundurowych (oni również nie pracują już w policji). Śledczy domagają się orzeczenia także wobec nich środków karnych w postaci zakazów wykonywania zawodu funkcjonariusza policji. Z kolei obrońca tych dwóch oskarżony złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania. Sąd Okręgowy w Białymstoku odroczył wydanie wyroku do 30 czerwca.

Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu Biura Spraw Wewnętrznych Policji

Zarzuty mają związek z wydarzeniami z nocy z 20 na 21 grudnia 2019 r. Przed blokiem w Hajnówce zebrała się grupa młodzieży. Oskarżony wojskowy w obawie o swój prywatny samochód miał próbować ich uspokoić, a na koniec grozić młodym ludziom bronią palną. Ci zadzwonili na policję. Na miejsce został wysłany patrol.

Według prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, po telefonie od zastępcy dyżurnego by zatuszować sprawę - funkcjonariusze z patrolu odstąpili od bezpośredniego ustalenia sprawcy na miejscu zdarzenia, a dodatkowo oddali przełożonemu zagubiony przez sprawcę telefon komórkowy. Zataili te okoliczność w notatnikach służbowych i notatce urzędowej z interwencji.

Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu Biura Spraw Wewnętrznych Policji.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna