Przetarliśmy piękny szlak (zdjęcia)

Magda Hirsztritt mhirsztritt@wspolczesna.pl
Ostatni odcinek wielogodzinnej wyprawy - na malowniczym  jeziorze Orzysz
Ostatni odcinek wielogodzinnej wyprawy - na malowniczym jeziorze Orzysz M. Hirsztritt
Ełk, Ogródek, Orzysz. Najpierw ok. 20 kilometrów rowerem, potem przesiadka na kajak i cztery godziny wiosłowania. - Chwilami było ciężko, ale nowy szlak polecamy wszystkim - mówią uczestnicy wyprawy.

Najstarszy uczestnik niedzielnej wycieczki rowerowo-kajakowej - pan Kazimierz Grajko miał 71 lat, najmłodsza - jego wnuczka Iga Hołubowicz - 12.

Niebieskim szlakiem przez Bunelkę
Spotkaliśmy się w ciepły niedzielny poranek przy zielonym mostku w Ełku. Nasza grupa liczyła 30 osób. Także ok. godz. 9 w kierunku Ogródka na rowerach wyruszyła dwudziestoosobowa grupa orzyszan. Nasz wspólny cel - przetarcie nowego szlaku im. Michała Kajki. W tym roku przypada 150. rocznica urodzin tego mazurskiego poety, który mieszkał i tworzył właśnie w Ogródku, mniej więcej w połowie drogi między Ełkiem a Orzyszem.

Poruszamy się niebieskim szlakiem, czasem zjeżdżamy na szosę. Piloci, którzy wcześniej sprawdzili szlak, twierdzą, że miejscami jest nieprzejezdny. Po drodze trzy przystanki - na górze Bunelce, w Makosiejach i Klusach. Do Ogródka docieramy ok. południa, mamy "w nogach" ponad 20 kilometrów. Niektórzy żałują, że nie trenowali przed wyprawą.

Integracja ełcko-orzyska
W Ogródku czekają orzyszanie, wśród nich burmistrz oraz jego zastępca i przewodniczący Rady Miejskiej z małżonkami. Posilamy się pysznym bigosem, zwiedzamy Muzeum Michała Kajki i składamy wiązankę kwiatów na grobie poety i jego żony. Rowery zostają przy muzeum, w dalszą drogę ruszamy kajakami.

Trasa jest piękna, choć początek bardzo ciężki. Z jez. Kaleńskiego wpływamy w leniwą rzeczkę. Jest tak zarośnięta, że z trudem przedzieramy się przez jej wąskie koryto. Nasz trud rekompensują piękne widoki, które podziwiamy z jezior Rostki i Orzysz. Do ośrodka WDW w Orzyszu nasza flotylla (ok. 30 kajaków!) dociera ok. godz. 17.30. Zmęczeni czterogodzinnym wiosłowaniem posilamy się kiełbaskami pieczonymi na ognisku i rewelacyjną kaszanką z grilla.

Polecamy!
- Było super, więcej takich imprez! - mówi zdecydowanie Grażyna Sobolewska z Orzysza. - Mało jest okazji do integracji, a przecież nasze miasta są tak blisko. Na pewno polecę ten szlak znajomym.

- Było bosko, ale muszę przyznać, że jazda rowerem była bardzo ciężka. Nie ćwiczyłam i mam za słabą kondycję. Za to kajaki uwielbiam, dużo pływam i nie miałam żadnych problemów - przyznaje ełczanka Alicja Gleba-Krupińska, która wybrała się na wyprawę z córką i znajomymi.

Kazimierz Grajko, najstarszy uczestnik wyprawy:,/b>
- Bardzo mi się podobało, choć przyznam, że w kajaku było trochę ciężko. Pewnie dlatego, że płynąłem sam. Rowerem codziennie przemierzam od 30 do 50 kilometrów w okolicach Ełku. Wsiadłem na rower w 2003 roku, jak przeszedłem na emeryturę i jeżdżę do tej pory. Trzeba trzymać formę! Kiedyś ważyłem 90 kilogramów, a teraz 75.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
autorka

fotki już są na stronie, trochę z poślizgiem, ale są...
pozdrawiam, szczególnie towarzyszy wyprawy
mh

c
ciekawska

Chcemy zobaczyc zdjecia!!!

u
uczestniczka

Zwyczajny chochlik drukarski. Wielkie rzeczy...Trasa wiodła przez Mostołty. tam też był śmieszny sklepik "jagódka"
Pani Redaktor napisała świetny artykuł i co ważne-brała aktywny udział w imprezie więc wie co pisze. A jeśli ktoś chce poznanć tak szczegołowo trasę, musi koniecznie ruszyć z nami w przyszłym roku. Zobaczymy czy dacie radę

a
autorka

każdego z osobna nie będę przepraszać
pozdrawiam
mh

R
Romb

Nie bardzo mogę sobie wyobrazić jak naprawdę przebiegała trasa rajdu - przecież Makosieje to zupełnie inny kierunek! Czasem jak sie coś pisze, to jeszcze warto wiedzieć o czym się pisze. Pozdrawiam.

a
autorka

przyznaję, mój błąd, przepraszam zainteresowanych
Magda Hirsztritt

m
młody ełczak

"Po drodze trzy przystanki - na górze Bunelce, w Makosiejach i Klusach."
W Makosiejach? To musieli sporo drogi bez sensu nadłożyć. Makosieje to wschodni koniec jeziora Selmęt Wielki. A może chodziło o Mostołty, tylko redakcja nie rozróżnia takich drobiazgów?