Tomasz Piesiecki z Białegostoku. W walce o rentę pomogli i rzecznik, i prezydent

Urszula Ludwiczak
Urszula Ludwiczak
Swoją historię Tomasz Piesiecki opowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi w czasie spotkania w Białymstoku w styczniu 2016 r.
Swoją historię Tomasz Piesiecki opowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi w czasie spotkania w Białymstoku w styczniu 2016 r. Anatol Chomicz
Udostępnij:
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną Rzecznika Praw Obywatelskich i uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który pozbawiał niepełnosprawnego Tomasza Piesieckiego z Białegostoku renty. Sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania.

- To bardzo dobra wiadomość, dająca nadzieję na wygraną i mnie, i innym osobom, które znalazły się w podobnej sytuacji - mówi Tomasz Piesiecki. - Ja na pewno doprowadzę sprawę do końca. Cieszę się też, że zainicjowane zostały zmiany w prawie, aby inni nie mieli już takich problemów jak ja.

Najpierw pomógł w tym Rzecznik Praw Obywatelskich, później inicjatywę poparł Prezydent RP.

Podwójna tragedia

20 lat temu, kiedy pan Tomasz był małym dzieckiem, został potrącony przez samochód. Mężczyzna dotychczas porusza się na wózku inwalidzkim.

Zobacz też Tomasz Piesiecki walczy o rentę. Jest szansa, że walkę wygra

Sprawca nie miał ubezpieczenia OC. W takiej sytuacji o odszkodowanie i rentę występuje się do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten przyznał sumę gwarancyjną. Ale w tamtym czasie jej wysokość była bardzo ograniczona. Gdyby Tomasza Piesieckiego to samo nieszczęście spotkało kilka miesięcy później, przyznana kwota byłaby dużo wyższa. A tak, po ponad 20 latach wyczerpała się i sąd - na wniosek UFG - zadecydował o pozbawieniu „wykonalności tytułu wykonawczego”. Pan Tomasz stracił rentę w wysokości 1000 zł. Od pięciu lat żyje tylko z 620 zł renty socjalnej.

- To nie życie, a wegetacja. Niestety, osoby niepełnosprawne nie mają szans na rynku pracy - mówi 28-latek, który choć skończył studia dzienne: ekonomię i zarządzanie. Chciałby pracować, ale do dziś nie znalazł pracodawcy.

Dlatego postanowił walczyć przynajmniej o rentę. Argumentował przed sądem, że odpowiedzialność UFG jest bezterminowa, gdyż ma na celu dostarczanie mu środków utrzymania, których w następstwie wypadku nie jest w stanie zapewnić sobie sam. Ale sądy - w dwóch instancjach - uznały, że w przypadku pana Tomasza odpowiedzialność UFG już wygasła.

Rzecznik składa skargę

Swoją historię Tomasz Piesiecki opowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi w czasie spotkania w Białymstoku w styczniu 2016 r. Rzecznik zwrócił się do Senatu o zainicjowanie zmian w prawie, by podobne sytuacje nie przytrafiły się innym ofiarom wypadków sprzed wielu lat.

Jednak w przypadku Tomasza Piesieckiego sprawa była bardziej skomplikowana. Zapadł już bowiem wyrok sądu, że pieniądze się nie należą. Dlatego RPO skorzystał ze swego prawa do skargi kasacyjnej, którą wniósł w czerwcu 2016 r. Argumentował, że chociaż od wypadku minęło 20 lat, białostoczanin jest ciągle młodym człowiekiem. Przed nim wiele lat zmagania się z niepełnosprawnoś-cią, której nie zawinił. Jak można więc twierdzić, że odpowiedzialność państwa wobec niego wygasła?

W swojej skardze kasacyjnej Rzecznik Praw Obywatelskich wywodził, że konstytucyjna zasada równego traktowania (art. 32) jest w przypadku takich osób jak pan Tomasz łamana. Zostały poszkodowane przez los, więc państwo powinno wyrównywać ich utracone szanse tak długo, jak to jest potrzebne, a nie tylko w ramach umowy ubezpieczeniowej.

30 maja Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną RPO. Sprawa 28-latka wraca do ponownego rozpoznania.

Szansa na zmianę prawa

- Oprócz kasacji cieszy mnie też to, że jest szansa na zmianę prawa dla innych osób, które były ofiarami wypadków komunikacyjnych do pierwszej połowy lat 90. - mówi białos-toczanin. - Dzięki RPO Senat podjął inicjatywę ustawodawczą, która jest już w Sejmie.

Dziś, jeśli kogoś spotka nieszczęście, nie musi obawiać się, że suma gwarancyjna wyczerpie się - wynosi ona 5 mln euro. Ale są w Polsce osoby, które już straciły prawo do renty, bo do wypadku doszło, gdy suma gwarancyjna była dużo niższa. Według ekspertów takich osób jest w Polsce około 20.

- Byłem na wszystkich posiedzeniach Senatu i Sejmu, które dotyczyły tej sprawy - mówi Tomasz Piesiecki. - W październiku ub.r. prezydent Andrzej Duda był w Siemiatyczach. Podczas tej wizyty wytłumaczyłem prezydentowi problem wyczerpy- walności sum gwarancyjnych z obowiązkowego ubezpieczenia OC, który dotyczy osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Prezydent bardzo szybko dostrzegł problem i wysłał do Senatu pismo ze swoim poparciem dla tej inicjatywy oraz rozwiązania problemu. Wiem, że Ministerstwo Finansów popiera zmiany w prawie, dlatego mam nadzieję, że przepisy wkrótce się zmienią - dodaje Tomasz Piesiecki.

Zobacz też Białystok. Pijany przyjechał BiKeRem na komisariat. Chciał zbadać stan trzeźwości (wideo)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie