Uczestnik III Marszu Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce skazany za publiczne propagowanie faszyzmu. Eksperci mają wątpliwości

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce (24.02.2018)
III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce (24.02.2018) Anatol Chomicz/ Polska Press
Udostępnij:
Chodzi o naszywki na ubraniu z trupią główką z piszczelami i literami ŚWO (które są skrótem od dewizy „Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Prokuratura, a w tym tygodniu także sąd w Hajnówce, uznały, że to symbol "Totenkopf" kojarzony z niemieckimi oddziałami SS. Za to Temida skazała oskarżonego 60-latka na karę grzywny w wysokości 2,4 tys. zł.

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, jak kpt. Romualda Rajsa ps. Bury, organizowany jest przez środowiska narodowe, m.in. ONR. Po trzeciej edycji, która odbyła się 24 lutego 2018 r., Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodziło m.in. o publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa, a także publiczne znieważenie z powodu przynależności wyznaniowej prawosławnej grupy ludności obecnie zamieszkałej w Hajnówce.

Czytaj też: Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych kontra protest "białych róż" - jest wyrok. Sąd odwoławczy prawomocnie uniewinnił cztery osoby

Dochodzenie w tej sprawie było dwukrotnie umarzane. Po zażaleniach RPO, prokuratura wszczęła postępowanie po raz trzeci. Tym razem dopatrzyła się przestępstwa, a wiosną tego roku skierowała do sądu pierwsze dwa akty oskarżenia.

W pierwszej sprawie właśnie zapadł nieprawomocny wyrok skazujący. We wtorek 26 października sąd w Hajnówce uznał, że Marek R. propagował symbole faszystowskie i ukarał go grzywną w wysokości 2,4 tys. zł. Groziły mu 2 lata więzienia. Obrona chciała uniewinnienia, a śledczy kary ograniczenia wolności w postaci obowiązku wykonywania nieodpłatnych prac społecznych.

Prokuratura chce przeanalizować orzeczenie wyrok pod kątem ewentualnego wywiedzenia apelacji. - Mamy na to siedem dni od daty otrzymania wyroku wraz z uzasadnieniem - mówi Karol Radziwonowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.

W drugiej sprawie oskarżyła organizatora marszu z 2018 r. - Dawida P. Jego proces ma ruszyć 1 grudnia. 31-latek odpowie m.in. za propagowanie faszystowskiego ustroju państwa, nawoływanie do popełnienia zbrodni poprzez wznoszenie przez megafon okrzyków: "raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę", "na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści". P. nie przyznał się w postępowaniu do winy, odmówił składania wyjaśnień.

Podstawą obu aktów oskarżenia była opina biegłych z zakresu historii i lingwistyki kryminalistycznej, który uznał, że czaszki na naszywkach oskarżonych nawiązują do "Totenkopf" nazistowskich Waffen-SS.

Zobacz także: Prokurator Andrzej Stelmaszuk swastyki tu nie widzi

Sprawa nie jest jednoznaczna, o czym świadczy fakt, że była to już trzecia ekspertyza na wniosek prokuratury. Dwie wcześniejsze nie były jednomyślne i zawierały sprzeczności.

Eksperci, których poprosiliśmy o komentarz, zwracają uwagę na podobieństwo "osądzanego" symbolu czaszki do symbolu żołnierzy podziemia niepodległościowego. Takie same emblematy przed ponad 70 laty nosili żołnierze Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

- Trójkąt z trupią czaszką i literami ŚWO, naszyty na lewy rękaw munduru, był odznaką Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. To nawiązanie do tradycji walk z bolszewikami w latach 1917-1921. Symbolikę trupich czaszek stosowały formacje antybolszewickie, polskie i rosyjskie. Na Białostocczyznę przyniósł ją kpt. Romuald Rajs "Bury", który na Wileńszczyźnie, w swojej 1 kompanii szturmowej 3 Wileńskiej Brygady AK, wykorzystywał tego typu odznaki - mówi Michał Ostapiuk, pracownik Biura Badań Historycznych Delegatury IPN w Olsztynie. - Pamiętajmy, że Narodowe Zjednoczenie Wojskowe jest kontynuacją Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej. Do tej struktury należeli żołnierze Armii Krajowej. Byli to ludzie, którzy przez całą okupację walczyli z Wehrmachtem, SS i wszelkiego rodzaju innymi instrumentami okupacyjnego aparatu niemieckiego, jaki funkcjonował na ziemiach polskich. Łączenie symboliki używanej przez Pogotowie Akcji Specjalnej NZW z SS-Totenkopf, odwoływanie tych symboli do siebie, jest nieporozumieniem..

Dodaje, że podziemie niepodległościowe wykorzystywało "czaszki" zerwane podczas walk z mundurów lub czapek SS, ale były to rzadkie przypadki. Częściej były to symbole wyszywane, i nie przypominały tych używanych przez Waffen-SS.

- Huzarzy Śmierci w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r., armia sojusznicza gen. Bałachowicza, żuawi śmierci – polski oddział wojskowy powstania styczniowego. Wszyscy oni posługiwali się symbolem trupiej czaszki. Biorąc z kolei pod uwagę okres drugiej wojny światowej i nazistów, symbol ten kojarzy się pejoratywne, idzie za nim ideologia - wymienia historyk, Krzysztof Filipow, prof. Uniwersytetu w Białymstoku. Uważa, że ocena symboliki czaszki nie jest prosta. - Trzeba rozważyć każdy argument. To dylemat dla prawników. Podobnie jak swastyka. Czy traktować jak hinduski symbol szczęścia, znaku słowiańskiego boga Swaroga, czy symbol nazistów.

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie