MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybory samorządowe 2024. W niedzielę ostateczne starcie kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydenta w woj. podlaskim

Martyna Jurkowska
Martyna Jurkowska
W niedzielę 21 kwietnia mieszkańcy ponad 30 gmin i miast w województwie podlaskim zdecydują kogo wybiorą na swoich włodarzy
W niedzielę 21 kwietnia mieszkańcy ponad 30 gmin i miast w województwie podlaskim zdecydują kogo wybiorą na swoich włodarzy polskapress
21 kwietnia, mieszkańcy 32 podlaskich gmin i miast zdecydują, komu powierzą władzę na najbliższe pięć lat. O ich głosy do samego końca zabiegają kandydaci na wójtów i burmistrzów. Wszystko ostatecznie się rozstrzygnie już w najbliższą niedzielę.

Jeden z najciekawszych wyborczych pojedynków rozegra się w gminie Korycin. Tam obecny wieloletni wójt Mirosław Lech, który funkcję tę sprawuje nieprzerwanie od 1991 roku, w drugiej turze spotka się z Beatą Matyskiel, prywatnie żoną burmistrza Suchowoli Michała Matyskiela, która w przeszłości pracowało jako dziennikarka białostockiego oddziału TVP i dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Korycinie. Obecnie jest komendantem Ochotniczych Hufców Pracy w Podlaskiem. Wyniki obu kandydatów z pierwszej tury głosowania są niemal identyczne, więc szykuje się emocjonująca i zacięta walka.

- W tych wyborach nie chodzi mi o władzę tylko o ludzi - zapewnia Beata Matyskiel. - Zawodowo i prywatnie od dawna jestem spełniona, ale wsłuchując się w głosy mieszkańców gminy Korycin,gdzie mieszkam od dwunastu lat, poznałam ich potrzeby. Bardziej niż promocji oczekują poprawy bezpieczeństwa. Nowych dróg, przystanków czy bieżących napraw istniejącej już infrastruktury, która jest zaniedbana. Chcą nowych miejsc pracy, a tym samym lepszej współpracy z przedsiębiorcami. A przede wszystkim chcą wójta, który ich słucha. A ja potrafię słuchać i reagować w zależności od konkretnej potrzeby. Staram się być sobą i prowadzić swoją kampanię spokojnie. Czy obawiam się wyniku głosowania? Oczywiście jestem podekscytowana, ale każdy wybór mieszkańców uszanuję. Teraz jest ten moment, że mogą mnie zagospodarować do pracy na rzecz gminy. Jeśli tak będzie, z ogromną odpowiedzialnością podejmę się tego zadania.

W powiecie sokólskim dogrywka będzie także w gminach Janów i Szudziałowo. W pierwszej o fotel włodarza powalczy obecnie piastujący tę funkcję Jerzy Pogorzelski oraz Czesław Jan Kiejko, który był już wójtem tej gminy w latach 2014-2018.

W Szudziałowie z kolei w drugiej turze spotkają się dwie kobiety: Renata Czaban-Tarasewicz, urzędniczka pracująca w Urzędzie Gminy oraz Elżbieta Kędyś, z wykształcenia ekonomistka, od 14 lat radna gminy. Jest także sołtysem oraz szefową zarządu rejonowego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Sokółce. Obie kandydatki są „nowe”, bo dotychczas urzędujący wójt w ogóle nie wystartował w wyborach.

- Jestem doświadczoną i dojrzałą kandydatką. Mam wiedzę oraz umiejętności skutecznego zarzadzania gminą. Umiem słuchać i rozumiem wiele problemów. Mam pomysł i strategię na rozwój gminy. Czy obawiam się konkurencji? W jakichkolwiek wyborach konkurencja jest normalną częścią demokratycznego procesu. Nie obawiam się konkurencji, skupiam się na swoich celach i wartościach oraz na tym, jak mogę przyczynić się dla dobra naszej społeczności - komentuje Elżbieta Kędyś.

Jej rywalka, Renata Tarasewicz-Czaban przypomina, że od urodzenia mieszka w gminie Szudziałowo. Przez ponad 20 lat pracuje w tutejszym urzędzie gminy, gdzie poznała pracę samorządowca i problemy mieszkańców.

- Chciałabym być blisko nich, służyć pomocą w rozwiązaniu problemów. To buduje zaufanie, dla mnie najważniejszy zawsze będzie człowiek. Dałam się poznać, jako osoba uczciwa i kompetentna, która nie boi się ciężkiej pracy i odpowiedzialności. Ponadto jestem osobą komunikatywną i otwartą - mówi Renata Czaban-Tarasewicz.

Dodaje, że nie traktuje swojej kontrkandydatki, jako konkurencji.

- Owszem, jesteśmy trochę, jak akwizytorzy, którym zależy na sprzedaniu swojej wizji rozwoju gminy. Reprezentuję jednakże pokolenie ludzi młodych , którzy są otwarci na współpracę i dialog. Mam nadzieję, iż po wyborach będziemy w stanie budować wspólnie lepszą przyszłość.

Interesujący pojedynek rozegra się też w Grajewie. Urzędujący od dwóch kadencji burmistrz Dariusz Latarowski spotka się w drugiej turze z Maciejem Bednarko, który od ponad dziewięciu lat jest... zastępcą burmistrza Grajewa.

- Nie obawiam się konkurencji, moim przeciwnikiem w tych wyborach jest mój zastępca, którego znam, bo współpracowałem z nim od 9 lat, mimo to stanął przeciwko mnie, można powiedzieć, bez uprzedzenia, innych dosadniejszych opisów tej sytuacji nie będę używał. Bardziej obawiam się o przyszłość naszego miasta i jego mieszkańców, gdy mój kontrkandydat zwycięży. Z informacji, które do mnie dochodzą, bo nie ukrywajmy, Grajewo to małe środowisko, jestem zatrwożony ilością i jakością obietnic składanych przez mojego kontrkandydata. Przeraża mnie skala doniesień o zwolnieniach pracowników i zatrudnianiu nowych ludzi. Mam świadomość tego, że mieszkańcy mogą chcieć zmiany, dla samej zmiany, bo nie dlatego, że źle zarządzam miastem, nikt mi nie może przecież powiedzieć, że te ostatnie 9 lat „przespałem”, ponieważ tak jak już wspominałem, rozwój Grajewa widać na każdym kroku - zapewnia Dariusz Latarowski.

I dodaje, że jego dotychczasowe kadencje to niepodważalny rozkwit Grajewa, a zmiany widać w każdym miejscu. Co więcej, przekonuje, że jako niezależny i bezpartyjny kandydat ma możliwość rozmów z każdą opcją polityczną, która wesprze rozwój miasta i stworzy warunki poprawy jakości życia mieszkańców.

- Nie mam tak zwanych „związanych rąk” wytycznymi partii politycznej. Zakulisowe rozgrywki, czy „ubijanie własnych interesów” nigdy mnie nie interesowały, dlatego działam odważnie i śmiało, jednak zawsze w interesie grajewian. Jestem prawdziwy w tym co mówię i robię, nie składam pustych obietnic. Stanowisko burmistrza wymaga by być zdecydowanym i konsekwentnym. Nie boję się powiedzieć co myślę i to samo cenię u innych. Nie byłoby w Grajewie nowych inwestycji, dróg, bloków, czy placów zabaw i całej strategii rozwoju na przyszłe lata, gdyby nie te cechy mojego charakteru.

Jego konkurent, Maciej Bednarko zapewnia, że jego program zmierza wprost do poprawy życia mieszkańców w najważniejszych sferach, takich jak bezpieczeństwo, dalsza rozbudowa i modernizacja infrastruktury komunalnej, dbałość o zieleń, wspieranie rozwoju oświaty, kultury i sportu.

- Wybór mnie na burmistrza to kontynuacja dużych projektów rozpoczętych w poprzednich latach oraz wynikających ze strategii rozwoju naszego miasta, ale również szansa na zmiany, na przykład w spółkach komunalnych, na które jako wiceburmistrz nie miałem dotąd większego wpływu, bo burmistrz jest tam jednoosobowym zgromadzeniem wspólników. A czy obawiam się konkurencji? Gdybym się obawiał, to bym po prostu nie kandydował. Rywalizacja wyborcza jest podstawą demokracji, nie wymaga akceptacji przełożonych, ale wynika z wolnej woli każdego obywatela. Wierzę w zwycięstwo w drugiej turze. Ufam, że ciężka praca moja i mojego sztabu, który stanowią głównie wolontariusze, działający z przekonania, a nie dla obrony stanowisk, przyniesie dobry efekt dla mnie i dla Grajewa - zapewnia Maciej Bednarko.

Aż cztery dogrywki odbędą się w powiecie hajnowskim: w mieście Hajnówka oraz w gminach Białowieża, Narew i Kleszczele. O fotel burmistrza Hajnówki ze znanym z ostrego języka radnym Rady Miasta Maciejem Borkowskim powalczy aktualny zastępca Ireneusz Kiendyś.

- 25 lat pracy w samorządzie lokalnym na szczeblu powiatowym i gminnym pozwoliło mi zdobyć wiedzę i doświadczenie w zakresie funkcjonowania jednostek samorządu lokalnego. Decyzja o kandydowaniu była moim wyborem przy wsparciu rodziny. Jako mieszkaniec Hajnówki oraz osoba pełniąca w ostatnich latach funkcję zastępcy burmistrza, jestem świadomy potrzeb lokalnych. Pod tym kątem opracowany został mój program. Cenię w życiu prywatnym i zawodowym szacunek do drugiego człowieka, jego pracy. Wierzę, że Hajnowinie tak samo jak i moja osoba, chcieliby żyć w mieście zgodnym, rozwijającym się w harmonii. Tego w dzisiejszym świecie bardzo nam brakuje, i to powinniśmy doceniać ze zdwojoną siłą - zapewnia Kiędyś.

W gminie Kleszczele aktualny wójt Aleksander Sielicki zmierzy się z radnym Mirosławem Markiewiczem. Z kolei w gminie Narew, wójt Andrzej Pieskowicz będzie konkurował z przewodniczącą rady gminy Anetą Leonowicz. W Białowieży zaś urzędujący wójt Albert Waldemar Litwinowicz zmierzy się z Krzysztofem Zamojskim, radnym od czterech kadencji i pracownikiem Nadleśnictwa Hajnówka.

- Dlaczego akurat na mnie powinni postawić mieszkańcy? Znam ich problemy, wiem na co narzekają, w dużym stopniu wiem co ich bawi i interesuje. Spotykam się z nimi, rozmawiamy, dyskutujemy, czasem się ze sobą zupełnie nie zgadzamy. Czasem doskonale się rozumiemy, czasem tylko trochę a czasem zupełnie ich nie rozumiem, ale ich szanuję - mówi Krzysztof Zamojski. - Poznałem samorząd i jego funkcjonowanie więc zaproponowałem swoim współmieszkańcom, że mogę wziąć odpowiedzialność za działanie w ich interesie. Myślę, że będę dobrym wójtem, dlatego powinni na mnie zagłosować. Niech wygra najlepszy kandydat.

- Będąc wójtem gminy Białowieża przez w sumie trzy kadencje udało mi się wraz z radnymi i zespołem pracowników wykonać ogromną pracę. Tylko w ostatniej kadencji łącznie pozyskaliśmy ponad 45 mln zł ze środków zewnętrznych na projekty zaspokajające potrzeby naszych mieszkańców. Gdyby zsumować te trzy kadencje to kwota ta wyniosła 85 mln zł. Każdy kto piastuje stanowisko wójta chciałby coś po sobie zostawić. W chwili obecnej realizujemy kilka niezwykle dla naszej społeczności ważnych i mocno już zaawansowanych projektów, które chciałbym dokończyć. Kandyduję też, dlatego że jestem przekonany, iż mam odpowiednie wykształcenie, kwalifikacje a przede wszystkim doświadczenie i skuteczność, aby wszystkie nasze plany zrealizować - mówi Albert Litwinowicz.

Do trzech wyborczych pojedynków dojdzie też w powiecie białostockim. Wójt gminy Zawady Krzysztof Wądołowski, który kieruje gminą od 2010 roku, powalczy z Wiesławą Sakowicz. Pojedynek będzie musiał stoczyć także wójt gminy Suraż Henryk Łapiński, z kontrkandydatką Julitą Dziemianiuk, która w minionej kadencji zasiadała w radzie miejskiej. Z kolei burmistrz Zabłudowa Adam Tomanek spotka się przy urnie z Piotrem Szotem.

Do drugiej tury dojdzie też w gminie i mieście Sejny. W gminie pojedynek stoczą obecny wójt Dariusz Łostowski oraz Joanna Raś, która zawodowo zajmuje się doradztwem rolnym i od dwóch kadencji jest radną gminy.

- Moimi atutami są energia, determinacja w działaniu, otwartość na drugiego człowieka i jego problemy, pracowitość i zapał do pracy. Jestem wdzięczna za okazane zaufanie w pierwszej turze wyborów i mam nadzieję, że mieszkańcy gminy Sejny dadzą mi szansę pełnić tę zaszczytną funkcję. Szanuję również wyborców o odmiennych od moich poglądach. Nie obawiam się konkurencji, ponieważ żyjemy w małej społeczności, wszyscy się dobrze znamy. Wybory są po to, by zadecydować komu powierzy się stery gminy na najbliższe lata - mówi Joanna Raś.

Z kolei o fotel burmistrza miasta Sejny powalczy dyrektor Ośrodka Kultury w Sejnach Dorian Krause i obecnie urzędujący włodarz Arkadiusz Nowalski.

- Sejny potrzebują bezpiecznej kontynuacji. Wyprowadziłem miasto z zapaści. Udało się tylko dlatego, że mam twardy charakter. Umiem walczyć o Sejny. Jesteśmy liderem powiatu który, walczy o demograficzne przetrwanie. Jeśli uwierzymy, że ktoś za nas rozwiąże nasze problemy, to bardzo się pomylimy. Myślę, że odpowiedzialna decyzja wyborcza może być tylko jedna - mówi Nowalski.

W powiecie zambrowskim pierwsza tura nie rozstrzygnęła wyborów w gminie Szumowo i mieście Zambrów. O fotel wójta Szumowa zawalczą obecnie piastujący tę funkcję Jarosław Cukierman i Andrzej Pskiet, wiceprzewodniczący rady minionej kadencji. Z kolei w Zambrowie w drugiej turze spotkają się obecny burmistrz Kazimierz Dąbrowski i Sławomir Baran, który 13 lat pełnił funkcję radnego miejskiego w Zambrów, a 4 lata był wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Zambrowskiego. Od sześciu lat jest dyrektorem Zespołu Szkół nr 1.

- Mieszkańcy powinni zagłosować na mnie, ponieważ idzie za mną nowa energia i świeże spojrzenie na zarządzanie miastem. Jestem człowiekiem wolnym od układów i powiązań, oddanym wyłącznie interesom mieszkańców. Moje doświadczenie w zarządzaniu placówką oświatową pozwoliło mi zdobyć umiejętności niezbędne do efektywnego kierowania zasobami i realizacji celów. Sygnały płynące z miasta jasno wskazują na potrzebę zmiany stylu zarządzania, a ja jestem gotowy podjąć to wyzwanie i pracować dla dobra naszej społeczności - komentuje Sławomir Baran.

Do dwóch dogrywek dojdzie też w powiecie wysokomazowieckim. W Czyżewie o urząd burmistrza powalczą Wojciech Łuczaj, p.o. dyrektora Szpitala Ogólnego w Wysokiem Mazowieckiem i urzędujący włodarz Franciszek Kuczewski. Dopiero od 2 lutego br. pełni on funkcję burmistrza. Wcześniej urząd sprawowała Anna Bogucka, która w październikowych wyborach parlamentarnych uzyskała mandat senatora. Zanim Franciszek Kuczewski został burmistrzem był przedsiębiorcą, prowadził również własne gospodarstwo rolne.

- Chcę zwrócić mieszkańcom prawo współdecydowania o kierunku rozwoju naszego regionu. Wsłuchuję się w głos mieszkańców gminy Czyżew i zauważam jak bardzo ważna jest dla nich możliwość wyrażenia opinii i wspólny dialog na tematy związane z m.in. rolnictwem, przedsiębiorczością, sportem, rozrywką, szkolnictwem czy infrastrukturą. Stawiam na rozwój naszego regionu. Jestem osobą zdecydowaną, autentyczną, aktywną i doświadczoną. Cenię sobie szczerość, zaangażowanie i konstruktywne rozmowy. Jestem otwarty na nowe przedsięwzięcia i jak mówi moje hasło: jestem dla wszystkich, nie dla wybranych - kwituje.

Jego kontrkandydat, Wojciech Łuczaj komentuje:

- Mieszkańcy powinni zagłosować zgodnie ze swoim sumieniem. Sprawa polega na tym, aby zagłosowali za moimi pomysłami, a nie moją osobą. Obawa nie jest uczuciem które powinno towarzyszyć kandydatowi, stawiam na pozytywne emocje.

Z kolei w Ciechanowcu wyborcze starcie czeka obecnego burmistrza Eugeniusza Święckiego i Aleksandrę Łapiak, byłą posłankę, która w ławach poselskich zasiadała w latach 2018-2023.

- Jeśli zostanę burmistrzem to będę pełnić tę funkcję z poszanowaniem dla każdego człowieka, bez zbędnej buty i pychy, bez poniżania, zastraszania i manipulacji. W dialogu i konsultacji z mieszkańcami. Położę nacisk na pozyskanie inwestorów, wspieranie przedsiębiorczości i stworzenie nowych miejsc pracy. Będę przejrzyście i rzetelnie zarządzać budżetem, bez pomijania trudnych spraw, skutecznie pozyskiwać środki zewnętrzne i rozsądnie z nich korzystać realizując zadania inwestycyjne. Zadbam o bezpieczeństwo mieszkańców, pomoc osobom potrzebującym, współpracę z organizacjami społecznymi, dobrą edukację dzieci i młodzieży, kulturę, sport, rekreację i walory turystyczne miasta i gminy - wylicza Aleksandra Łapiak.

I zapewnia, że jedyne o co się teraz obawia, to... przyszłość miasta i gminy Ciechanowiec.

Z kolei Eugeniusz Święcki podkreśla, że to właśnie na niego powinni postawić wyborcy, bo zależy mu na rozwoju gminy i dokończeniu wielu bardzo dużych inwestycji na które pozyskał fundusze.

- Nie obawiam się żadnej konkurencji. Jestem przygotowany na każdą sytuację . To wyborcy maja głos i oni zadecydują - mówi.

Wybory na burmistrza nie zostały jeszcze rozstrzygnięte także w Augustowie i Lipsku. W tym pierwszym mieście o głosy wyborców powalczą Mirosław Karolczuk, który od 2018 roku pełni funkcję burmistrza oraz Andrzej Zarzecki, aktualny dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Augustowie.

- Współpraca, otwartość i dialog to fundamenty, na których chcę oprzeć moje działania. Niech nasza różnorodność stanie się naszą siłą, a nie przeszkodą. Razem zbudujmy Augustów, z którego będziemy dumni. Szukajmy tego, co nas łączy, a jednocześnie uszanujmy i doceńmy to, co nas różni - podkreśla Zarzecki.

Z kolei w Lipsku o tytuł burmistrza powalczą Małgorzata Cieśluk i Konrad Skokowski.

Wybory 7 kwietnia nie przyniosły rozwiązania także ani w gminie, ani w mieście Bielsk Podlaski. Urzędujący burmistrz Jarosław Borowski zmierzy się z Piotrem Wawulskim, radnym miejskim z 15-letnim stażem.

- Wierzę w samorząd oparty na dialogu i współpracy. Jako burmistrz, będę otwarty na sugestie i pomysły mieszkańców, a także jestem gotowy do współpracy z lokalnymi organizacjami, instytucjami oraz przedsiębiorcami. Tylko razem możemy osiągnąć trwałe i pozytywne zmiany dla naszego miasta. Zobowiązuję się do prowadzenia transparentnej i uczciwej służby na rzecz Bielska Podlaskiego. Mieszkańcy zasługują na jasne i otwarte komunikowanie o planach i działaniach władz miasta. Moim priorytetem będzie budowanie zaufania poprzez rzetelność i odpowiedzialność - zapewnia Wawulski.

I przekonuje, że konkurencja w wyborach jest naturalną i zdrową częścią procesu demokratycznego, która pozwala mieszkańcom dokonać świadomego wyboru swoich przedstawicieli.

- Szanuję i szanowałem wszystkich kontrkandydatów, ale proszę zauważyć, iż w dalszym ciągu kampania wyborcza ze strony kontrkandydata w mediach społecznościowych dalej nie jest fair play, ale to nie mój styl działania. Cieszę się, że pomimo nieczystej walki politycznej kontrkandydata mam swój cel - dobro Bielska Podlaskiego i jego mieszkańców. Nie obawiam się konkurenta, ponieważ wierzę w siłę mojego planu działania, który jest jednocześnie wizją rozwoju naszego miasta. Jestem przekonany, że moje zaangażowanie w sprawy lokalne, konkretne plany na przyszłość oraz otwartość na dialog są tym, czego mieszkańcy oczekują od swojego przyszłego burmistrza. Rywalizacja wyborcza jest dla mnie przede wszystkim okazją do przedstawienia mieszkańcom Bielska Podlaskiego moich pomysłów i rozwiązań, które mają na celu poprawę jakości życia w naszym mieście.

Z kolei w gminie Bielsk Podlaski, o urząd wójta powalczy były wicemarszałek, a obecnie sekretarz w gminie Boćki, Walenty Korycki z urzędującym od wielu kadencji włodarzem Raisą Rajecką.

W powiecie łomżyńskim w gminach Zbójna i Wizna też dojdzie do drugiej tury. Wójt Zbójnej Elżbieta Parzych, która od 2018 roku pełni tę funkcję, powalczy z Romanem Grzybem. A w gminie Wizna obecny wójt Mariusz Soliwoda spotka się z Arturem Szulcem.

Nowych włodarzy nie mają jeszcze mieszkańcy Trzciannego i Knyszyna w powiecie monieckim. Wójt Trzciannego Marek Szydłowski powalczy z nauczycielką Ewą Piekutowską. Z kolei o fotel burmistrza Knyszyna zetrą się zastępca burmistrza Krzysztof Chowański i Sebastian Zdanowicz.

- Od kilku lat przyglądam się temu, co się dzieje w Knyszynie i widzę, że na tle innych, sąsiednich gmin, nasza pozostaje w tyle. Chciałbym to zmienić, zintensyfikować pozytywne zmiany. Jeśli obejmę funkcję burmistrza, moim priorytetem będzie szeroko pojęte odnowienie infrastruktury SP ZOZ w Knyszynie, w szczególności jego termomodernizacja, wymiana czynnika grzewczego, wymiana okien. Budowa żłobka to kolejna pilna inwestycja. Ważną i traktowaną priorytetowo inwestycją będzie też budowa ciągu pieszo - rowerowego łączącego Knyszyn z Knyszyn Zamkiem przy współpracy z Urzędem Marszałkowskim Województwa Podlaskiego. Zapewni to możliwość bezpiecznego przemieszczania się mieszkańcom Knyszyn Zamku do centrum Knyszyna. Następna ważna rzecz, to modernizacja mostu w Czechowiźnie, na rzece Nereśl oraz budowa świetlic wiejskich w Jaskrze oraz Knyszyn Zamku. Istotną dla mieszkańców kwestią, którą chciałbym zrealizować, jest powrót opieki pielęgniarskiej w szkole w Knyszynie oraz w szkole w Kalinówce. Modernizacja dróg wojewódzkich i powiatowych. Pracy szykuje się ogrom, ale jestem gotowy na to wyzwanie i zobowiązuję się realizować te plany sukcesywnie, punkt po punkcie - mówi Zdanowicz.

I podkreśla, że spotykał się z hejtem ze strony zwolenników swojego kontrkandydata.

Z kolei Krzysztof Chowański, który od dwóch kadencji jest zastępcą burmistrza Knyszyna, podkreśla, że na czele gminy powinien stanąć ktoś, kto z „marszu” będzie mógł przejąć obowiązki i zabrać się do pracy.

- Przyszła kadencja przyniesie przede wszystkim realizację wielu inwestycji, które w ostatnich latach były przygotowywane. Jesteśmy daleko zaawansowani pod kątem uzgodnień i projektów, które będzie można teraz zrealizować. Wiem, że Knyszyn to nie tylko miasto. To także mniejsze miejscowości skupione w 14 sołectwach. Marzę o gminie w której podstawą funkcjonowania jest wszechstronny dialog i wzajemny szacunek, z zachowaniem pamięci o historii i kulturze. Jest mi po drodze ze wszystkimi, którzy chcą lepszej przyszłości dla gminy - zapewnia.

Zaznacza jednak, że nie toleruje kłamstwa, hipokryzji i demagogii. Mam świadomość potrzeb i oczekiwań także mieszkańców wsi.

Po jednej dogrywce czeka jeszcze w powiecie siemiatyckim i kolneńskim. W Milejczycach o fotel burmistrza zawalczy z Sebastianem Sawickim obecny włodarz Jerzy Iwanowiec. Z kolei w Małym Płocku spotkają się Jan Konopka i Sławomir Gromadzki.

Do walki w drugiej turze staną także kandydaci na urząd prezydenta Suwałk. Urzędujący od wielu lat prezydent Czesław Renkiewicz konkuruje z Jackiem Juszkiewiczem. To doktor nauk humanistycznych, od 2015 roku radny Rady Miejskiej w Suwałkach, oficer policji w stanie spoczynku.

Wskazuje on, że rozwój gospodarczy należy oprzeć na miejscowych podmiotach, które już funkcjonują w mieście. Jego zdaniem, kluczowe do dalszego rozwoju Suwałk są inwestycje w miejskich spółkach komunalnych.

- Poprzez rozwój spółek zwiększymy ofertę zatrudnienia, szczególnie w obszarze nowych technologii. Korzystne natomiast stawki podatku od nieruchomości związanych z działalnością gospodarczą powinny zachęcić do budownictwa usługowego i prowadzenia w oparciu o nie działalności gospodarczej w naszym mieście - przekonuje Jacek Juszkiewicz.

Z kolei Czesław Renkiewicz przedstawia trzy najważniejsze wyzwania, które stawia sobie jako przyszłemu prezydentowi.

- Bardzo istotnym wyzwaniem suwalskiego samorządu na kolejną kadencję będą sprawy demografii miasta i działań, które należy podjąć by zahamować lub co najmniej ograniczyć negatywne trendy. Drugim będzie prowadzenie działań w kierunku przywrócenia gospodarczej konkurencyjności miasta oraz zmiany warunków inwestowania i korzystania z ulg podatkowych z racji inwestowania w Suwalskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Trzecim obszarem działań, który jest mocno podkreślony w moim programie wyborczym to sprawy związane z dążeniem przez miasto do samowystarczalności energetycznej i wprowadzanie tzw. gospodarki obiegu zamkniętego - wylicza najważniejsze kwestie na najbliższe lata Czesław Renkiewicz.

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna