Białystok. Ratownicy kontraktowi wrócą do pracy? Pogotowie zawarło z nimi wstępne porozumienie

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Ratownicy kontraktowi zawarli wstępne porozumienie z dyrekcją białostockiej stacji pogotowia ratunkowego (zdjęcie ilustracyjne: WSPR w Białymstoku).
Ratownicy kontraktowi zawarli wstępne porozumienie z dyrekcją białostockiej stacji pogotowia ratunkowego (zdjęcie ilustracyjne: WSPR w Białymstoku). Wojciech Wojtkielewicz
Od ponad dwóch tygodni Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku pracuje w mocno okrojonym składzie. Z końcem sierpnia z pracy w pogotowiu odeszło bowiem ok. 120 ratowników i pielęgniarek kontraktowych. Domagali się wyższych stawek godzinowych i lepszych warunków pracy. Po kilkakrotnych bezowocnych rozmowach między ratownikami a dyrekcją pojawiła się wreszcie szansa na rozwiązanie sytuacji.

Od 1 września białostockie pogotowie pracuje bez dużej grupy ratowników i pielęgniarek, którzy zatrudnieni byli w oparciu o umowy cywilno-prawne. Ratownicy, niezadowoleni z warunków pracy oraz stawek godzinowych, wypowiedzieli umowy. Dyrekcja kilkakrotnie próbowała pertraktować z ratownikami i wysuwać nowe propozycje, ale główny postulat - satysfakcjonujące zwiększenie stawek - zdaniem ratowników nie został spełniony.

Dlatego też przez dwa tygodnie pogotowie pracowało w okrojonym składzie. Dyrekcja starała się na wszelkie sposoby łatać dziury i zapewnić obsadę zespołów wyjazdowych. Zatrudniono 30 nowych pracowników, wstrzymywano urlopy, dokonywano przesunięć w grafikach.

Przeczytaj też:

Ta niełatwa dla pogotowia sytuacja już niedługo ma się zmienić. Ratownicy kontraktowi, którzy wypowiedzieli umowy, doszli bowiem do porozumienia z dyrekcją. Udało im się wynegocjować wyższe stawki oraz zmianę niektórych niekorzystnych ich zdaniem zapisów.

Dyrektor białostockiej stacji wojewódzkiej pogotowia Bogdan Kalicki jest jednak ostrożny:

- Na razie mamy wstępne porozumienie. Sprawa nie jest jeszcze zapięta na ostatni guzik. Powiedziałbym, że jesteśmy na etapie pośrednim - zastrzega Kalicki. - Stawka została podwyższona średnio o 9,50 zł brutto. Ponadto zobowiązałem się, że gdy otrzymamy realną wycenę dobokaretek i będziemy wiedzieli, jak te nakłady faktycznie wzrosły, to wrócimy do rozmów.

Jak przyznaje dyrektor, na razie stacja nie ma żadnych oficjalnych danych na temat realnego wzrostu stawek za dobokaretki. Według wstępnych szacunków, faktyczny wzrost prawdopodobnie wynosił będzie ok. 170 zł na karetce podstawowej i 360 zł na karetce specjalistycznej. A te kwoty są zdecydowanie zbyt niskie, aby zaspokoić wszystkie oczekiwania pracowników, mówi dyrektor WSPR w Białymstoku.

Ratownicy wprawdzie cieszą się z porozumienia, ale do pełnego optymizmu im daleko:

- Dla dobra pacjentów ustąpiliśmy - mówi Paweł Zaworski, ratownik medyczny z Białegostoku. - Nie ukrywamy jednak, że to nie jest jeszcze koniec naszych prób zmiany sytuacji w ratownictwie - dla dobra nas samych i pacjentów. Oczekujemy rozwiązań systemowych, na poziomie ministerstwa.

Przeczytaj też:

Po podwyżce ratownicy dostaną teraz, w zależności od wykształcenia i stażu, ok. 41-42 zł brutto za godzinę pracy. O ile stawki wzrosną w październiku (w momencie nowej kontraktacji karetek), tego jeszcze nie wiadomo.

Ratownicy wywalczyli nie tylko więcej pieniędzy, ale też zmianę niektórych niekorzystnych dla nich zapisów. Wcześniej dyrekcja mogła dowolnie zwiększyć liczbę godzin pracy ponad ustaloną w kontrakcie pulę.

- Teraz, by dyrektor mógł wstawić nam większą liczbę godzin, musi uzyskać naszą zgodę. Uważamy, że zmiana tego zapisu jest dużym sukcesem - mówi Zaworski.

Obecnie trwa nabór ofert do nowego konkursu dla ratowników kontraktowych, który zostanie zakończony w piątek. Potem jeszcze nastąpią indywidualne ustalenia i negocjacje. I wtedy okaże się, ilu ratowników jest gotowych wrócić do pracy.

- Nie wszyscy wrócą - zastrzega Paweł Zaworski. - Część ratowników ma po prostu dość tej niepewności, ma dość tego, że o każdą złotówkę trzeba walczyć. I rozumiem ich. Obecnie - jeśli chodzi o zatrudnianie ratowników na kontrakty - w Polsce panuje wolna amerykanka.

Część ratowników wróci jednak do pracy jeszcze we wrześniu. To ci, którzy zgodzili się pracować w oparciu o umowy zlecenie (lub umowy o dzieło). Jak mówi Paweł Zaworski, ratownicy rozumieją, że stacja pogotowia jest w trudnej sytuacji i dlatego część z nich wesprze kolegów jeszcze przed 1 października.

Przeczytaj też:

Czy bycie kujonem to problem?

Wideo

Materiał oryginalny: Białystok. Ratownicy kontraktowi wrócą do pracy? Pogotowie zawarło z nimi wstępne porozumienie - Kurier Poranny

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
"oni i tak mają dużo" . Nie wiem czy kiedykolwiek komunistyczne [email protected] zniknie z tej ziemi .

dla ciebie doktorku 20 k to i tak mało , i będziesz jeszcze prywatnie leczył

a komunistycznym ku.stwem to możesz nazywać siebie za każdym razem jak patrzysz w lustro, mały pazerny ludziku
G
Gość
Mówią że za dużo pracy a jak pojawia się kasa to już wyciągają ręce. 9,5 zł podwyżki to przy 160 godz. pracy 1520 zł podwyżki. Tak to można żyć. Jeszcze dodatek covidowy (*2) i mamy 3000 zł podwyżki
G
Gość
16 września, 14:31, Gość:

Zabrać dla konowałów oni i tak mają dużo, dać podwyżki dla ratowników medycznych i pielęgniarek, nie rozdawać pieniędzy dla zenków golców i innych majteczsek w kropeczki , nie rozdawać dla pseudo biznesmenów setek milionów złotych z tarczy, znam takich jeden kupił mieszkanie ,drugo fajny nowy samochód a leczenie ludzi nie ma , skończyć z rozdawnictwem pieniędzy !!!

KPINA nie kraj

"oni i tak mają dużo" . Nie wiem czy kiedykolwiek komunistyczne [email protected] zniknie z tej ziemi .

G
Gość
16 września, 14:26, Gość:

A już skończcie to [wulgaryzm]enie.

Ja za 300h wyciągam max 4000 zl i co z tego?

Mam się żalić?

Iść pod sejm?

Nie, staram się normalnie żyć jakoś..

Powyciągaj wymiociny w czasie resuscytacji najpierw , a potem porozmawiamy .

E
Edek
A kto komu kazał kupować chaty i brać kredyty a jak przyszła zwykła wypłata bez dodatku za Covid to nie ma za co płacić ;) Śmiechu warte te ich protesty. Jak była podwójna wypłata to nikt nie piszczał, jak zabrali co się nie należy to wielkie larum :P
G
Gość
16 września, 14:31, Gość:

Zabrać dla konowałów oni i tak mają dużo, dać podwyżki dla ratowników medycznych i pielęgniarek, nie rozdawać pieniędzy dla zenków golców i innych majteczsek w kropeczki , nie rozdawać dla pseudo biznesmenów setek milionów złotych z tarczy, znam takich jeden kupił mieszkanie ,drugo fajny nowy samochód a leczenie ludzi nie ma , skończyć z rozdawnictwem pieniędzy !!!

KPINA nie kraj

pis = marnotrawstwo pieniędzy.

rozdawnictwo, projekty wydmuszki bez uzasadnienia ekonomicznego, wybory kopertowe, elektrowni w Ostrołęce i milion innych rzeczy, które powodują, że Polacy są biedni.

G
Gość
Zabrać dla konowałów oni i tak mają dużo, dać podwyżki dla ratowników medycznych i pielęgniarek, nie rozdawać pieniędzy dla zenków golców i innych majteczsek w kropeczki , nie rozdawać dla pseudo biznesmenów setek milionów złotych z tarczy, znam takich jeden kupił mieszkanie ,drugo fajny nowy samochód a leczenie ludzi nie ma , skończyć z rozdawnictwem pieniędzy !!!

KPINA nie kraj
G
Gość
A już skończcie to [wulgaryzm]enie.

Ja za 300h wyciągam max 4000 zl i co z tego?

Mam się żalić?

Iść pod sejm?

Nie, staram się normalnie żyć jakoś..
P
Polak
Mam takiego kolesia co twardo się upiera, że w służbie zdrowia zarabiają śmieszne pieniądze a powinni zarabiać "godnie". Co to zaś oznacza te "godnie" pytam? Czy 5,10,15 tys to nie jest godna pensja jak na polskie warunki? Czy ci pseudomedycy co to niby im tak zależy na dobru pacjenta tylko chcą sobie zwielokrotnić dochody, pracując nadal do oporu i skarżąc się w TVN jaka to u nich bieda. C.H.U.J. MNIE STRZELA JAK O NICH SLYSZE I ICH NARZEKANIU NA TA BIEDĘ W SLUZBIE ZDROWIA. Bieda to była 15-20 lat temu kiedy pielęgniarka zarabiała 700 zł na rękę a czynsz wynosił 400 zł. To była bieda.
G
Gość
Artykuł na głównej, a kosmatego spamera jeszcze nie było? Niewiarygodne.
Dodaj ogłoszenie