Miał rany na całym ciele, larwy zjadały go żywcem. Karolina Kosała z Łap uratowała psa i zbiera na jego leczenie [ZDJĘCIA]

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Przerażał mnie jego stan zdrowia. Zaniedbany, z ranami, niesamowicie cuchnął - wspomina Karolina Kosała z Łap
Przerażał mnie jego stan zdrowia. Zaniedbany, z ranami, niesamowicie cuchnął - wspomina Karolina Kosała z Łap Karolina Kosała
Pies był skrajnie zaniedbany i wycieńczony. Mieszkał w oborze z krowami. Miał rany na całym ciele, w których zalęgły się larwy. Z guza na łapie sączyła się krew, a z oczu ropa. Karolina Kosała z Łap uratowała czworonoga. Teraz płaci krocie za jego leczenie. Potrzebuje wsparcia dobrych ludzi, by opłacić usługi weterynarza. W sieci trwa zbiórka.

Karolina Kosała od lat prowadzi dom tymczasowy w Łapach. Schronienie pod jej dachem znajdują psy bardzo zaniedbane, chore, przestraszone, zgubione. Kobieta myślała, że nic jej nie zaskoczy. A jednak...

W czerwcu otrzymała informację o skrajnie zaniedbanym psie, przebywającym w jednym z podlaskich gospodarstw rolnych. Zwierzę było wykorzystywane do zaganiania i pilnowania bydła. Pies spał w oborze razem z krowami. Był karmiony resztkami i mlekiem. Miał rany na całym ciele, w których zalęgły się larwy. Z guza na łapie sączyła się krew, a z oczu ropa.

Karolina ruszyła z pomocą. Właściciele psa byli zaskoczeni jej wizytą. Nie zwracali większej uwagi na cierpienie czworonoga. Kobieta przekonała gospodarzy, by zrzekli się psa na jej rzecz. Zabrała go do domu. Zwierzak dostał szansę na lepsze życie i nowe imię - Budyń.

- Nie byłam pewna czy pomoc nie przybyła do Budynia za późno. Przerażał mnie jego stan zdrowia. Zaniedbany, z ranami, niesamowicie cuchnął. Niby był leczony, ale raczej nie tak powinno to wyglądać. Pomoc zaczęliśmy od wizyty u groomera i wycięcia sierści, by odsłonić rany. Trwało to kilka godzin. Wyjmowaliśmy z ran larwy robaków - wspomina Karolina Kosała z Łap.

Zobacz też: Radysy. Interwencja prokuratora. Setki martwych psów, zmumifikowane zwłoki. Tam podlaskie gminy trzymają psy

Pies trafił również pod stałą opiekę weterynarza. Zaczęły się badania, zabiegi, opatrywanie ran, aplikowanie leków i antybiotyków.

- W kojcu Budyń odgryzł sobie guz przy pazurach. Wszędzie była krew. Przestraszyłam się, ale szybko zlokalizowałam źródło wycieku i z pomocą męża zatamowałam krwawienie. Pani weterynarz przyjechała na miejsce, dała Budyniowi leki przeciwbólowe i opatrzyła kolejną ranę. Okazało się, że pies ma również ropień na szyi, od którego powstała przetoka. Zaczęliśmy leczenie, które trwa do teraz. Pies przeszedł też zabiegi usunięcia guzów, które miał na łapach. Budyń jest dzielny. A my robimy wszystko, by jego komfort życia był jak najlepszy. Część zabiegów już za nami, kolejne prawdopodobnie przed nami. Rośnie dług u weterynarza - martwi się Karolina.

Paradoksalnie, problemy zdrowotne nie przeszkadzają Budyniowi w korzystaniu z uroków psiego życia. Uwielbia tarzać się w trawie i cieszy się na pełną miskę. Chętnie bawi się z pozostałymi podopiecznymi domu tymczasowego.

- Ten pies patrzy na człowieka z miłością, potrafi się cieszyć i chce żyć. Będę o niego walczyć - zapewnia Karolina. - W pewnym momencie byliśmy przekonani, że jesteśmy na dobrej drodze do wyzdrowienia, ale niestety pojawiły się kolejne problemy. Zauważyłam, że w moczu Budynia jest krew, śluz i kamyczki. Zostało zrobione USG, coś z lewą nerką jest nie tak jak być powinno, oprócz tego jest "coś" na dole pęcherza moczowego. Rany na stopach goją się, ale słabo. I chociaż codziennie zmieniamy opatrunki, niestety zauważyłam nową maleńką narośl pod pazurem. Sytuacja zdrowotna psa jest coraz bardziej skomplikowana. Potrzebny jest wyjazd do kliniki weterynaryjnej w Warszawie - przyznaje Karolina.

I prosi o wsparcie leczenia Budynia. W sieci trwa zbiórka. Każdy może pomóc.
Zbiórkę możesz wesprzeć tutaj: https://zrzutka.pl/d78gwb

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
31 lipca, 6:31, Gość:

wieśniaki tak traktują psy, głodzą, nie daja pić i to jest powszechne w całej Polsce, a na Podlasiu - szkoda słów

31 lipca, 6:46, Gość:

co niedziele do kosciola a na wyborach tylko PiS

Właśnie, biegają do kościółka udawać świętych, a po wszystkim takie rzeczy robią. Zwierzątka katują. Jeden drugiemu krzywdę wyrzadza. Pokolenie pis, zgadzam się

G
Gość
31 lipca, 6:31, Gość:

wieśniaki tak traktują psy, głodzą, nie daja pić i to jest powszechne w całej Polsce, a na Podlasiu - szkoda słów

co niedziele do kosciola a na wyborach tylko PiS

G
Gość
wieśniaki tak traktują psy, głodzą, nie daja pić i to jest powszechne w całej Polsce, a na Podlasiu - szkoda słów
Dodaj ogłoszenie