Szok! Horror! Ludzkie szczątki bez głów w słynnej piramidzie

    Szok! Horror! Ludzkie szczątki bez głów w słynnej piramidzie

    Kazimierz Radzajewski

    Gazeta Współczesna

    Gazeta Współczesna

    Krypta w kaplicy rodziny Steinertów w Zakałczu. Przez okienko dostrzec można zmumifikowane ciała kobiety i mężczyzny. Ktoś pozbawił ich głów.

    Krypta w kaplicy rodziny Steinertów w Zakałczu. Przez okienko dostrzec można zmumifikowane ciała kobiety i mężczyzny. Ktoś pozbawił ich głów.

    Zwłoki bez głów, porozbijane trumny, śmieci w kryptach, ludzkie szczątki wystawione na widok dorosłych i dzieci.
    Krypta w kaplicy rodziny Steinertów w Zakałczu. Przez okienko dostrzec można zmumifikowane ciała kobiety i mężczyzny. Ktoś pozbawił ich głów.

    Krypta w kaplicy rodziny Steinertów w Zakałczu. Przez okienko dostrzec można zmumifikowane ciała kobiety i mężczyzny. Ktoś pozbawił ich głów.

    Komentarz

    Komentarz


    To barbarzyństwo!
    Skandal to mało powiedziane! Gdy zapytałem wójta Jana Sobutę i nadleśniczego Tomasza Liwaka, czy tak chcieliby widzieć szczątki swoich przodków - oniemieli. Chyba trzeba większego szoku, a może reakcji organów ścigania, żeby ważne persony zaczęły myśleć. Wójt nie ma pieniędzy, ale ma za to klucz do grobowca. Jeśli sam się boi, to znajdą się odważni - podwładni. Nadleśniczy Tomasz Liwak też nie ma pieniędzy na remont piramidy - to nie zwalnia go od odpowiedzialności za koszmarne widoki. I niektórzy turyści, a raczej idioci! Może i ich szczątki będzie ktoś tak poniewierał - z ciekawości...
    Kazimierz Radzajewski



    Przerażającą atrakcję gminy Banie Mazurskie oglądają turyści zaglądający do piramidy w Rapie i kaplicy grobowej w Zakałczu.

    - Koszmar! Jak można było tak zbezcześcić szczątki ludzi! Gdzie są zarządcy tych grobowców? - mówią zaszokowani polscy i zagraniczni turyści oglądając przez zakratowane okienka szkielety i trumny tonące w gruzie i śmieciach.

    To nie nasi przodkowie
    Piramida rodziny pruskiego barona Friedricha von Fahrenheita w Rapie to żelazny punkt wycieczek, ale mało kto spodziewa się widoku jak z horrorów. Nie porusza to tylko wójta gminy Jana Sobuty i nadleśniczego Tomasza Liwaka z Nadleśnictwa Czerwony Dwór, osób odpowiedzialnych za poszanowanie prochów rodzin pruskich junkrów.

    - Piramida nie jest naszą własnością. To wandale dokonują takiej dewastacji. I tak jest lepiej niż było jeszcze 30 lat temu, gdy te grobowce były jedną wielką ruiną. Zaglądał tam, kto chciał, a szkielety walały się po podłodze. Uporządkowaliśmy to wszystko. Kaplica w Zakałczu jest jednym z wielu obiektów cmentarnych na terenie gminy, a na ich konserwację mam w budżecie zaledwie 1,5 tys. złotych - usprawiedliwia się wójt Jan Sobuta.

    Nie kosztowałoby wójta tak wiele wysłanie pracownika, który zakryje wieka trumien i posprząta kryptę.

    - A może ludzie chcą oglądać takie widoki? Zaraz będą protesty, że nic nie widać. W Zakałczu nie spoczywa zresztą nikt z naszych przodków, tylko poprzedni mieszkańcy tej ziemi - twierdzi Sobuta.
    Piramidą w Rapie opiekuje się Nadleśnictwo Czerwony Dwór.

    - To nie jest nasze dziedzictwo historyczne. Dlaczego jakaś niemiecka fundacja nie zajmie się grobami swoich ziomków? - określa swój stosunek do grobowca nadleśniczy Tomasz Liwak. - Służby leśne nie są w stanie dopilnować tłumu ludzi, a są wśród nich cmentarne hieny. Włamują się do grobowca albo drągami przewracają trumny, żeby zobaczyć ich zawartość - dodaje.

    Zamurować okna, niech nie widzą hieny cmentarne
    Tymczasem to nadleśnictwo urządziło w tym miejscu ścieżkę przyrodniczo-historyczną. Leśnicy uporządkowali kawał lasu, postawili szpaler tablic informacyjnych, ławeczki, zamurowali wejście do piramidy, a w okna wstawili kraty.

    - Nie stać nas na więcej. Tu trzeba 200 tys. zł, żeby przywrócić budowli porządny stan. Wszystko musi się przy tym odbywać pod okiem wojewódzkiego konserwatora zabytków. Wypada chyba zamurować szczelnie okna - mówi Liwak.

    Leszek Godzieba, kierownik ełckiej delegatury WKZ, zna sprawę dewastacji piramidy w Rapie.

    - To efekt ludzkiej głupoty. Egzekwujemy obowiązki u właściciela. Zamurować okien w piramidzie nie można, bo tam musi być wentylacja. Inaczej budowlę stoczy grzyb - mówi Godzieba. - Do Zakałcza pojadę i też sprawdzę stan grobowca.

    Rapa od XVIII w. należała do pruskiego rodu von Fahrenheit. Piramidę polecił zbudować w 1811 r. Friedrich, by pochować w nim 3-letnią córkę Ninette. Potem spoczęli w nim także inni członkowie rodu Fahrenheitów, w tym jej fundator.

    W Zakałczu jest zaś kaplica grobowa rodziny Steinertów. Można jeszcze odczytać napis: "Marta Steinert (1863-1891)".

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (16)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (16) forum.wspolczesna.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo