Zapraszanie na zabijanie

Urszula Ludwiczak [email protected]
Zenon Kruczyński zabijanie zwierząt w pobliżu paśnika uważa za wyjątkowe okrucieństwo
Zenon Kruczyński zabijanie zwierząt w pobliżu paśnika uważa za wyjątkowe okrucieństwo A. Zgiet
Udostępnij:
Region. Co roku setki zwierząt, mieszkających na terenie Białowieskiego Parku Narodowego giną od kul myśliwych. Zostają zabite, gdy tylko wyjdą poza teren parku, zwabione przysmakami, specjalnie dla nich umieszczanymi w paśnikach czy nęciskach przy granicy parku.

Dlatego ekolodzy walczą o utworzenie strefy ochronnej zwierząt łownych w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego. Ich zdaniem, takie wabienie zwierząt po to, aby je zabić, jest ogromnym okrucieństwem i bezprawiem. Popiera ich dyrekcja parku.
Najpierw karmią, potem zabijają

Tuż przy granicy BPN od lat stoi kilkanaście ambon. W niedalekich odległościach od tych punktów umiejscawiane są też brogi (miejsca, gdzie składowane jest siano dla zwierząt) lub nęciska (miejsca dokarmiania zwierząt). Wykładane tu jedzenie ma wabić zwierzęta z całej okolicy, także parku narodowego.

Jednak, gdy te opuszczą bezpieczny teren, gdzie nie można polować, są bardzo łatwym celem dla myśliwych... namierzających takie jelenie czy dziki z pobliskich ambon. Wszystko odbywa się zgodnie z prawem, które zezwala na strzelanie do zwierzyny, jeśli znajduje ona się w odległości co najmniej 150 metrów od paśnika. I myśliwi to prawo idealnie wykorzystują.

- Zwierzęta z parku, zwabione na jedzenie, są potem legalnie zabijane. To niepojęte - ocenia Zenon Kruczyński, ekolog z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - Co roku setki jeleni, saren czy dzików traci tutaj życie, a polowanie na te zwierzęta umieszcza się w dorocznych planach odstrzałów. Nic dziwnego, bo tereny łowieckie w tych okolicach są jedne z najcenniejszych w Europie.

Prawdopodobnie dowodem na legalne strzelanie do zwierząt przy paśnikach jest martwy dzik, jakiego znaleźliśmy spacerując po terenie Nadleśnictwa Browsk kilka dni temu. Leżący tuż przy brogu nieżywy odyńczyk nie wyglądał na chorego (za życia był w doskonałej formie), ani na ofiarę ataku innych zwierząt, był już jednak nadjedzony przez leśne drapieżniki: lisy i kruki.

- Co się z nim stało, nietrudno zgadnąć, skoro w odległości 95 metrów od tego paśnika stoi myśliwska ambona - mówi Zenon Kruczyński, który przez wiele lat był myśliwym. - Prawdopodobnie stał w tym miejscu, gdy dosięgła go kula. Ten widok obrazuje, co się dzieje na terenie Puszczy Białowieskiej i na co nie powinno być zgody!

Jednak, według nadleśniczego Nadleśnictwa Browsk, dzik jest ofiarą... żubra. - Na miejscu był nasz pracownik, który stwierdził, że dzik zderzył się z żubrem - zapewnia nadleśniczy Robert Trąbka. - Na pewno nie zginął od strzału.

Jak było naprawdę, dzisiaj trudno jednak dowieść. Choć ekolodzy w informacje o żubrze nie wierzą, wiedzą też, że nie tak prosto udowodnić, że dzik zginął od kuli. Trzeba by było zwierzaka od razu po znalezieniu oskórować. Do tego, jeśli kula trafiła w miękką część dzika, mogła już być zjedzona z mięsem przez drapieżniki.

Walczą o strefę

Niezależnie od tej sytuacji, od kilku miesięcy podlaski oddział Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i park walczy o utworzenie w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego strefy ochronnej zwierząt łownych.

- Usytuowanie ambon w takich szczególnych miejscach (na granicy parku) wskazuje na świadomy zamiar ich właścicieli, aby móc zabijać właśnie te zwierzęta, które bytują na terenie parku i które po dosłownym "wysunięciu głowy" z parkowego lasu natychmiast mogą dostać kulę - zauważa Adam Bohdan z pracowni.

Dlatego pracownia wystąpiła do wielu instytucji o wprowadzenie zakazu polowań w otulinie Białowieskiego Parku Narodowego zmianę granic obwodów łowieckich. Najpierw pisma trafiły do dyrekcji BPN, potem m.in. do ministra środowiska, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Utworzenie strefy ochronnej w otulinie BPN poparła Rada Naukowa BPN i Komitet Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. Taką potrzebę widzi też dyrekcja parku.

- Sporządzamy właśnie wniosek do ministra środowiska, powinien być gotowy w ciągu dwóch tygodni - mówi Małgorzata Karaś, dyrektor BPN.

Prace zaczęły się też w resorcie środowiska.

- Głównym założeniem jest, aby granica strefy ochronnej zwierząt łownych była zharmonizowana z przebiegiem granicy otuliny Białowieskiego Parku Narodowego - informuje Michał Milewski z biura prasowego resortu. - W końcowej fazie są prace geodezyjne, kartograficzne i kameralne związane z określeniem granic otuliny. Po wstępnym uzgodnieniu projektu rozpocznie się w ministerstwie proces uzgodnień wewnętrznych, potem będą prowadzone prace legislacyjne.

Myśliwi nie są zachwyceni

Są też już pierwsze próby ograniczenia polowań w otulinie parku. Od 1 października nie wolno strzelać z ambon umiejscowionych tuż przy granicy parku, znajdujących się na terenie Nadleśnictwa Browsk.

- Już i tak zostało nam ich niewiele, bo z 8 zlikwidowaliśmy połowę. Teraz te ambony będą służyć tylko do obserwacji zwierzyny, nie będzie tu żadnych polowań. A do końca roku powinno wyjaśnić się, czy w tym miejscu powstanie strefa ochronna - mówi Trąbka.

- Jeśli taka strefa powstanie, warto zastanowić się, kto będzie ponosił koszty szkód, jakie wyrządzają zwierzęta, które wychodzą z parku i idą na pola rolników. Co roku z tego tytułu płacimy duże odszkodowania, te kwoty na pewno wzrosną.

Jak się jednak okazuje, te dodatkowe koszty jest w stanie ponieść dyrekcja BPN.
- Już ustanowienie strefy ochronnej w znaczny sposób pomoże ograniczyć liczbę zabijanych na terenie Puszczy Białowieskiej zwierząt - mówi Kruczyński.

- Chociaż wiemy, że to będzie dopiero początek naszej walki o to, aby cała Puszcza Białowieska była ogarnięta zakazem polowań. Jesteśmy zdeterminowani i nieugięci i będziemy w tym celu walczyć do końca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

c
cyklista
Przywrócenie mocno zakłuconej równowagi ekologicznej w lasach wymaga tego, aby myśliwi systematycznie redukowali pogłowie.. własnego stada.I nawet zdarza się, że taki jełop w śmiesznym kapelusiku z piórkiem, oszołomiony wódką popijaną z piersiówki i faktem trzymania sztucera w rękach, pomyli podobnego sobie jełopa z tego samego stada z dzikiem albo jeleniem i ...przyroda na tym korzysta.Jest to jednak też zagrożenie dla normalnych ludzi, ktorzy lubią chodzić po lesie w celach innych niż zabijanie zwierząt...Tych jest znacznie więcej aniżeli myśliwych,których prawo do perwersyjnej zabawy wydaje się ważniejsze od naszego prawa do bezpieczeństwa, nie mówiąc o prawie do oglądania żywych, dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku...
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie