Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Śmierć w przepompowni ścieków. Prezes łapskich wodociągów i dwie inne osoby z zarzutami po zgonie trzech pracowników zakładu

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Z powodu dużej ilości ścieków w studzience, strażacy musieli wypompować nieczystości. Po dwóch godzinach wydobyli dwóch poszkodowanych. Już nie żyli. Trzeci z mężczyzn zmarł następnego dnia w szpitalu
Z powodu dużej ilości ścieków w studzience, strażacy musieli wypompować nieczystości. Po dwóch godzinach wydobyli dwóch poszkodowanych. Już nie żyli. Trzeci z mężczyzn zmarł następnego dnia w szpitalu KW PSP Białystok
Brak zabezpieczenia włazu, środków ochrony pracowników i mierników niebezpiecznych gazów. Do tego, dopuszczenie do pracy osoby pod wpływem alkoholu. Te i szereg innych nieprawidłowości zarzuca prokuratura trzem podejrzanym w śledztwie ws. wypadku w przepompowni ścieków w Gąsówce Starej (gm. Łapy) z sierpnia ub. r. Zginęło wówczas trzech pracowników wodociągów.

Spis treści

Wypadek w przepompowni ścieków. Trzy osoby nie żyją

Podejrzani w tej sprawie to prezes i członek zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łapach (ZWiK) oraz główny mechanik. Wszyscy - jako odpowiedzialni za bezpieczeństwo i higienę pracy - usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków i narażenia przez to pracowników zakładu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci trzech z nich.

- Zarzucane podejrzanym czyny zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności. W toku postępowania żadnych środków zapobiegawczych wobec nich nie stosowano - powiedział w poniedziałek (31.07) Karol Radziwonowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.

Do wypadku doszło 25 sierpnia 2022 r. w przepompowni ścieków w Gąsówce Starej (gm. Łapy). Około południa strażacy otrzymali informację, że podczas wykonywania prac do "szamba" wpadło trzech pracowników lokalnych wodociągów.

Czytaj też:

Na miejsce wysłano m.in. Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wysokościowego. Z głębokości 6 metrów po dwóch godzinach akcji strażacy wydobyli z nieczystości zwłoki dwóch poszkodowanych. Trzeci z mężczyzna - wyciągnięty niemal natychmiast i po skutecznej resuscytacji - zmarł następnego dnia w białostockim szpitalu klinicznym.

Prace bez zabezpieczeń. Prokuratura stawia zarzuty odpowiedzialnym za bhp

Jak wykazała sekcja zwłok - wszyscy pokrzywdzeni zginęli na skutek odniesionych obrażeń. Na podstawie m.in. opinii z Zakładu Medycyny Sądowej, biegłego z zakresu bhp oraz wyników kontroli inspekcji pracy śledczy ustalili, że poszkodowani w dniu zdarzenia wykonywali prace remontowo-montażowe nad otwartym włazem bez sprzętu chroniącego przed upadkiem z wysokości oraz środków ochrony dróg oddechowych i ochrony indywidualnej.

Chodzi na przykład o:

  • szelki bezpieczeństwa,
  • linki asekuracyjne, a także
  • maski doprowadzenia świeżego powietrza,
  • kaski
  • czy przenośne osobiste detektory gazów niebezpiecznych i tlenu.

Ponad to nie zostali zapoznani z ryzykiem zawodowym i instrukcją obsługi przepompowni.

To zaniechania ze strony głównego mechanika oraz prezesa i członka zarządu ZWiK - uważa prokuratura.

Pierwszy z podejrzanych miał w dniu wypadku źle zorganizować i nadzorować prace przy przepompowni, które zdaniem śledczych toczyły się niezgodnie z procedurą prowadzenia prac szczególnie niebezpiecznych.

Po upadku pracownika, dwaj koledzy ruszyli mu na pomoc. Jeden był pijany

Jeden z pracowników pochylając się na włazem spadł do przepompowni, a dwaj pozostali weszli do środka, aby go ratować. Organy ścigania twierdzą, że przełożony główny mechanik zezwolił na to bez uprzedniego zbadania atmosfery na obecność gazów szkodliwych i tlenu, czym naraził pracowników. Do tego, jak ustaliła prokuratura, jeden był w stanie nietrzeźwości.

Zobacz także:

Pozostali dwaj podejrzani mieli - jak wynika z treści postawionych w lipcu br. zarzutów - "tolerować odstępstwa od bezpiecznych i higienicznych warunków pracy" poprzez m.in. brak montażu na przepompowni elementów bezpieczeństwa, np. pomostu obsługowego z ażurową, przeciwpoślizgową kratą ze stali.

- Zebrany materiał dowodowy uzasadnił wydanie postanowienia o przedstawieniu i ogłoszeniu zarzutów - tłumaczy prokurator Radziwonowicz. Dodaje, że postępowanie jest w końcowej fazie. - Prokurator będzie zmierzał do wykonania ostatecznych czynności, zamknięcia śledztwa i sporządzenia aktu oskarżenia.

Próbowaliśmy w poniedziałek skontaktować się z prezesem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łapach, ale był nieuchwytny.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna